Piłka nożna
Dodaj wiadomość
Wiadomości

5 szybkich wniosków: Lech – GKS 3:3

0 4

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.

Reklama


O CO TUTAJ CHODZI?

Trener Lecha, Niels Frederiksen wystawił dziś optymalny skład, w którym ze względu na problemy mięśniowe zabrakło Antonio Milicia, natomiast w ekipie rywala było kilka zmian spowodowanych czwartkową dogrywką w Pucharze Polski, z którego GKS odpadł, dlatego można było liczyć na mentalno-fizyczny dołek podopiecznych Rafała Góraka. Nic takiego nie miało miejsca, Lech od początku był zepchnięty do defensywy, był nie do poznania, natomiast GKS grał swoją piłkę chcąc rozegrać ten mecz na własnych zasadach i wygrać. GKS wygrywał pojedynki 1 na 1, zbierał wszystkie długie piłki zagrywane m.in. przez nerwowych obrońców, był groźny przy okazji stałych fragmentów gry i wyglądał jak konkretny zespół, który prędzej czy później strzeli gola w Poznaniu, po którym mocniej się napędzi. Lech do momentu utraty bramki na 0:1 miał jedną szansę w 25 minucie, nie oddał wtedy celnego strzału, ale chociaż obrona GKS-u musiała się ruszyć. Każdy z kibiców widząc grę Poznaniaków w pierwszej połowie mógł nie wiedzieć o co tutaj chodzi? O co chodzi Lechowi? Po co on wyszedł na mecz? Kiedy go rozpocznie? Wszyscy mogli być w szoku śledząc dokładnie przebieg tego meczu, nasi ofensywni piłkarze nie istnieli, byli w jakimś dołku, nie wiadomo, co było powodem tego dołka przypominającego trochę sytuację z meczu z Lausanne-Sport, w którym rywal miał wyraźną przewagę.

NAJNIŻSZY WYMIAR KARY DLA LECHA

Minuty pierwszej połowy mijały, Poznaniacy nie budzili się, w końcu w 38 minucie znany nam wszystkim Alan Czerwiński wrzucił futbolówkę na głowę Markovicia i stało się. Z przebiegu pierwszej odsłony GKS wyszedł na prowadzenie jak najbardziej zasłużenie, Lech nic nie grał, prosił się o gola, którego stracił. W końcówce pierwszej połowy nasi piłkarze wreszcie się obudzili, nawet umieli wymienić 2-3 poddania, w doliczonym czasie gry oddali pierwsze celne uderzenie w tym meczu, co nie wystarczyło do pokonania Strączka. Po 45 minutach fatalny Lech Poznań mógł być zadowolony z wyniku, gdyż obiektywnie mógł przegrywać nawet 0:2-0:3 a wtedy już na pewno by się nie podniósł. Postawa Kolejorza była ogromnym rozczarowaniem, na Lecha przyszło tylu ludzi, wszyscy wierzyli, a tu zespół mogący mieć 4 oczka przewagi nad wiceliderem od początku pokazywał tzw. „piach” sprawiając wrażenie drużyny, której po prostu nie zależy.

BRAMKA DAJĄCA NADZIEJĘ I KONTYNUUACJA GRY

W sezonie 2025/2026 bywały już mecze, w których Lech umiał szybko trafić w drugiej połowie i dziś znów tak było. Po prostej akcji Lechitom udało się trafić na 1:1 i równie szybko w prosty sposób stracić gola na 1:2, który był podsumowaniem gry całej naszej drużyny bez wyjątku. Nie wiadomo, skąd wynikały te wszystkie straty przez złe podania, dlaczego Antoni Kozubal rozgrywał 12 kwietnia 2026 jeden z najsłabszych meczów w niebiesko-białych barwach? W niedzielnej grze Lecha Poznań było widać niemoc, brak boiskowej kontroli, w oczy rzucał się także brak dziesiątki. Patrik Walemark (po powrocie do zdrowia bez gola i asysty) nie jest rozgrywającym. Przed sezonem miał nim być Pablo Rodriguez, jednak skauting szukając następcy Afonso Sousy szukał „kwadratowego koła”, Hiszpan nie pasował do stylu gry, już jesienią przestał grywać na dziesiątce, a stał się niezłą ósemką. Z czasem ofensywę Lecha Poznań rozruszali zmiennicy, gola po wejściu z ławki zdobył Daniel Hakans oraz Luis Palma mający jeszcze asystę, jednak trud ataku zmarnowała niefrasobliwość obrony, w tym Michała Gurgula, który ponosi największą winę za utratę gola na 2:3. To on był źle ustawiony po dośrodkowaniu Wasielewskiego, to lewy defensor Kolejorza przez złe ustawienie doprowadził do chaosu w defensywie, w którym najlepiej odnalazł się Marković. Siedzący na ławce Joao Moutinho może czuć zażenowanie, gdyż Gurgul często tak się ustawia, regularnie „broni” w ten sposób, a jednak cały czas zachowuje miejsce w wyjściowej jedenastce.



CIESZYĆ SIĘ CZY SMUCIĆ?

Po tym meczu cieszyć się czy smucić? Z jednej strony Lech 3 razy odpowiedział na gola i chociaż nie przegrał, z drugiej – nie wygrał, a był przed niedzielnym spotkaniem zdecydowanym faworytem wspieranym na dodatek przez 35 tysięcy ludzi. Czysto na papierze było to jedno z najłatwiejszych spotkań do końca sezonu, ponieważ w tygodniu zespół trenował niemal w komplecie, natomiast GKS jeszcze w czwartek rywalizował w Częstochowie, gdzie poległ po dogrywce, na wyjazdach radził sobie dużo gorzej niż u siebie, dlatego lider powinien zgarnąć pełną pulę. Liderujący Lech mógł dzisiaj uciec od m.in. Jagiellonii, Górnika, Rakowa, a punktując najgorzej od 5 lat ma niewielką przewagę nad drugim Zagłębiem i na dziś daleko mu nawet do europejskich pucharów. Wśród kibiców znajdą się tacy, którzy będą doceniać to jedno oczko, ale znajdzie się również wielu kibiców, którzy przez cały tydzień będą chodzić wściekli z powodu utraty 2 oczek i niewykorzystanej szansy w stylu Lecha. Dziś mógł paść każdy wynik, w niedzielne popołudnie obie drużyny oddały po 18 strzałów, Lech wykonał 128 sprintów i przebiegł 118,48 km, zaś GKS pokonał dystans 117,35 km oraz zaliczył 115 sprintów.

BEZ MARGINESU BŁĘDU

Po kolejnym nieudanym meczu w Poznaniu (bilans 6-5-3, gole: 32:26) zespół Lecha jest liderem tylko dzięki słabości ligi, której nie umie wykorzystać. Punktując na tym etapie sezonu najgorzej od 5 lat mógł, a nawet powinien zrobić krok w kierunku tytułu, powinien wygrać ten mecz, miał cały tydzień na spokojne przygotowania, których nie wykorzystał, dlatego remis z GKS-em można traktować jak porażkę zamienioną w kubeł zimnej wody lądującej na rozgrzanych głowach osób, które już zastanawiały się, w której to kolejce Lech będzie święcił mistrzostwo i czy pomoże Arce w utrzymaniu? Na szczęście Lech nikomu nie pomoże, bo na dziś Lech nie ma żadnej normalnej przewagi musząc rozpaczliwie bronić 1. pozycji zajmowanej po 3 kolejce z rzędu. Do mety zostało nam 6 kolejek i maluteńki margines błędu przy założeniu, że nagle ktoś w stylu Jagiellonii nie zaliczy zaraz zwycięskiej serii, która pozbawiłaby Poznaniaków fotelu lidera Ekstraklasy. Na dziś nie ma sensu wybiegać daleko w przyszłość, dziś trzeba już powoli myśleć o sobocie, o bardzo trudnym wyjeździe do Szczecina, gdzie Pogoń jest dużo lepsza niż na wyjazdach, za tydzień będzie wspierana przez komplet widzów i ma o co walczyć. My też walczymy o swoje, aczkolwiek każdego dnia ktoś może doznać kontuzji, złapać mityczną infekcję, na dodatek nie wiadomo, czy wróci Antonio Milić. Uwzględniając różne okoliczności przed nami nerwowy tydzień oczekiwania na mecz, w którym liderowi wypadałoby przełamać się po 2 kolejkach bez wygranej.

Reklama



Autor zdjęć: Dawid Ćmielewski

[See image gallery at kkslech.com]

Stadion podczas Lech Poznań – GKS Katowice 3:3 (12.04.2026)

[See image gallery at kkslech.com]

Reklama




Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

The post 5 szybkich wniosków: Lech – GKS 3:3 first appeared on KKSLECH.com.

Comments

Комментарии для сайта Cackle
Загрузка...

More news:

Read on Sportsweek.org:

KKS Lech Poznań
KKS Lech Poznań
KKS Lech Poznań

Inne sporty

Sponsored