Piłka nożna
Dodaj wiadomość
Wiadomości

Pyry z gzikiem: Bez zgody

0 1

Pyry z gzikiem – Luźne, obiektywne i nietypowe podsumowanie Lechowego tygodnia serwowane głównie w poniedziałek/wtorek podczas pory obiadowej. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.






Dzień dobry. Wspaniały tydzień za Lechem Poznań. Po wielkiej radości w szatni Lecha Poznań związanej z pokonaniem Rakowa Częstochowa, po turlaniu się na kanapie, po skakaniu na stołach, wszedł prezes Kolejorza, który ciesząc się jednocześnie tonował nastroje przypominając wszystkim o nadchodzących wyzwaniach, w tym o kolejnych dwóch meczach w ciągu tygodnia i jednym spotkaniu, w którym wyniku nie da się odrobić. Piotr Rutkowski po radości z pierwszej od trzech lat wygranej nad Rakowem Częstochowa krzyknął do zawodników. – „Panowie, brawo! Wygraliśmy, teraz się cieszymy, ale przed nami są kolejne cele do zrealizowania, za trzy dni czeka nas następny mecz, musimy zachować czujność, koncentrację, zrobić wszystko, abyśmy w maju mogli cieszyć się mocniej niż 1 marca po 23. kolejce.”

Żart. Nic takiego nie było. Wszyscy podpalili się jak małe dzieci z 42-letnim prezesem na czele. Po kolejnej przegranej walce o trofeum, które są solą piłki nożnej znowu przypomniał się taki złośliwy, niestety zwycięski Pan lubiący docinać Lechowi Poznań, w tym Piotrowi Rutkowskiemu o nazwisku Bogusław Leśnodorski + jego słynne hasło. – „Ci ludzie siedzą tam od 20 lat i dalej się uczą na tych samych błędach.” Widać wszyscy musimy się jeszcze trochę uczyć, żeby zdobyć tyle trofeów, ile prowadzony przez niego inny klub, który w ciągu kilku lat wygrał 4 tytuły mistrzowskie, 3 krajowe puchary oraz 2 dublety. My na dublet czekamy od 42 lat, na Puchar Polski od 17 lat, jeszcze sobie trochę poczekamy mogąc pławić się w historii, do której nic już nie dołożymy czy czekać na dwumecz z Szachtarem Donieck jak czeka siedziba Kolejorza przy Bułgarskiej.

Ostatnie Lechowe wydarzenia pozwoliły zebrać wiele materiału do dzisiejszego dania w postaci „Pyr z gzikiem”, z Waszych kilku tysięcy komentarzy oddanych w ostatnich dniach na KKSLECH.com wyciągnięto bardzo wiele spinając dziś wszystko w całość. Świeżo po Górniku Zabrze miał być tekst o słynnych pucharowych meczach Nielsa Frederiksena, w tym tych rozegranych w Danii, do których Niels dorzucił u nas Resovię, 2:8 z Crveną zvezdą i Genkiem przy Bułgarskiej (w pojedynczym meczu z Belgami 1:5), Lincoln Red Imps a teraz Górnika Zabrze z Michalem Gasparikiem (ten od Spartaka Trnava). Po co jednak pisać o tym samym? Przecież wszyscy wiedzą, że nie jest to trener pucharowy i to tylko jeden z argumentów na „NIE” jeśli chodzi o przedłużenie kontraktu (na ten moment – NIE).

Czytając argumenty w stylu „mieliśmy serię, kiedyś musieli przegrać” można dostać białej gorączki. Jaką serię? Gdzie? Z kim? To nie była seria zwycięstw jak kiedyś pokazująca sportową moc dzięki wynikom 3:0 czy 4:0, tylko passa 6 wygranych z rzędu, na którą składały się 2 zwycięstwa nad KuPS Kuopio (każdy stały internauta wie o sytuacji KuPS, w tym o problemach tego klubu, który nie miał w głowie dwumeczu z nami). Pozostałe wygrane cieszyły wyłącznie ze względu na wynik i poprawiającą się sytuację w tabeli. Z Górnikiem Zabrze udało się przepchnąć spotkanie dzięki szybkiej bramce na 1:0 i pragmatycznej grze do końca (na szczęście przed golem Ishaka sędzia nie uznał bramki dla rywala), z Piastem chwilę po niewykorzystanej okazji Czerwińskiego na szczęście szybko strzeliliśmy 2 gole, z Koroną rozegraliśmy dwie różne połowy, z Rakowem centymetry zdecydowały o anulowaniu gola na 3:4, na końcu jakimś cudem Yannick Agnero zdobył bramkę w niecodzienny sposób i zapewne już nigdy nie takiej nie strzeli.

Reklama

Zwycięska seria 6 meczów z rzędu:

07.02, Górnik – Lech 0:1
15.02, Lech – Piast 3:0
19.02, KuPS – Lech 0:2
22.02, Korona – Lech 1:2
26.02, Lech – KuPS 1:0
01.03, Lech – Raków 4:3

Nie chodzi tutaj o umniejszanie czegokolwiek, bo np. wygrana nad Rakowem Częstochowa z przebiegu gry była jak najbardziej zasłużona, a o brak zachowania koncentracji po zwycięskiej serii i wyciągnięcia wniosków z niedociągnięć mających miejsce w tych meczach. Michal Gasparik wyciągnął wnioski po dwóch z rzędu porażkach z Lechem Poznań, dobrze przeanalizował te mecze, ustawił swój zespół typowo pod Kolejorza zmuszając go znowu do grania w nieefektywnym stylu, który już wiele razy zawiódł, czyli w ataku pozycyjnym, po którym fajnie wyglądała tylko statystyka posiadania piłki.

Argument „mieliśmy serię, kiedyś musieli przegrać” jest idealny na portale społecznościowe, gdy chce się cokolwiek napisać, porównuje się Lecha do wydarzeń w zagranicznych klubach, traktuje Lecha jako rozrywkę weekendową po robocie czy pragnie zbudować siebie otrzymaniem 1000 serduszek. Mieliśmy też serię z ekstraklasowiczami do przerwania, Lech ostatni raz pokonał ekstraklasowy klub u siebie w Pucharze Polski dnia 1 marca 2017 roku, od tamtej pory poległ z Lechią (2020), Rakowem (2021), Śląskiem (2022), Pogonią (2024) i Górnikiem (2026) nie zachowując odpowiedniej koncentracji przed środowym meczem. Spotkania z Lechią, Śląskiem, Pogonią oraz Górnikiem na jednym polu były identyczne. Otóż przed tymi pucharowymi starciami przy Bułgarskiej nasz zespół miał zwycięską passę lub dobrze punktował, od trofeum dzieliło go niewiele, na końcu przychodził prawdziwy test dla Lecha i zgodnie z DNA zawsze był oblany. W tym sezonie skład 1/2 finału jest wiadomy, konkurencja była średnia, naprawdę była szansa wstawić coś nowego do gabloty zapewniając sobie start dopiero od III rundy eliminacyjnej Ligi Europy (przejście jednego nierozstawionego rywala w sierpniu już dałoby Ligę Konferencji).

Innych zwrotów w stylu „lepiej teraz niż w finale” czy dziwnych tłumaczeń nie ma po co komentować, to są slogany typowe dla osób bez ambicji zapominających, że solą piłki są kolejne trofea, a już szczególnie w dzisiejszym Lechu Poznań, w którym wiecznie chwalą się rosnącym budżetem i tymi podobnymi sprawami. Później te same osoby zarzucają komuś brak ambicji samemu jej nie mając i jeszcze krytykują działania marketingu jednocześnie lecąc do sklepu po czwarty, kolekcjonerski komplet koszulek będący właśnie świetnym produktem marketingu (jego wysoka sprzedaż to dowód na bardzo dobrze działający klubowy marketing). Ludzie, zacznijcie wymagać płacąc tyle bejmów za bilety, bo inaczej przez lata będziecie oglądać szersze gabloty Wisły, Górnika, Ruchu i Legii, której za naszego życia trofeami już nie dogonimy.

Będąc przy temacie biletów. Tej wiosny idzie zauważyć spadek frekwencji, którego nie można tłumaczyć jedynie natłokiem meczów, terminami, pogodą i podobnymi rzeczami. Termin meczu z Rakowem był dobry, pogoda też okej, a sama frekwencja była już poniżej Lechowej średniej 2025/2026 i to na bardzo ciekawym spotkaniu. Czyżby skończyło się łupienie ludzi na biletach? Ceny na pewno są wysokie, ale skoro dotąd nikt nie protestował, to z jakiej racji klub miał je obniżać? W kolejnym sezonie będą jeszcze wyższe.

Frekwencje na Lechu tej wiosny:

31.01, Lech – Lechia 1:3 (17827)
15.02, Lech – Piast 3:0 (14638)
26.02, Lech – KuPS 1:0 (15172)
01.03, Lech – Raków 4:3 (26824)
04.03, Lech – Górnik 0:1 (13577)

Reklama



Wracając do głównego tematu. Nigdy nie będzie zgody na lekceważenie jakiegokolwiek z dwóch trofeów, a zwłaszcza w sytuacji, w której nasza gablota na tle innych nadal jest skromna, w ostatnich latach więcej przegraliśmy niż wygraliśmy, w tej edycji pucharu krajowego zostało już niewiele poważnych ekip, na dodatek po wygranej 2 maja kolejna faza ligowa Ligi Konferencji byłaby właściwa pewna (dla przypomnienia start w III rundzie eliminacyjnej Ligi Europy z rozstawieniem). Oczywiście, cały czas trzeba pamiętać o ważniejszym Mistrzostwie Polski, są szanse na jego obronę, jednak nie ma gwarancji jego zdobycia i co wtedy? Nie będzie tytułu? Nie będzie udanego sezonu, będzie kolejny sezon z pustą gablotą, do której nie da się włożyć np. meczu z Szachtarem Donieck.

2006-
2007-
2008-
2009-
2010-
2011-
2012-
2013-
2014-
2015-
2016-
2017-
2018-
2019-
2020-
2021-
2022-
2023-
2024-
2025-
2026- ?

Europejskie puchary to nie trofeum. To odskocznia od ligowej szarugi, która odróżnia konkretne kluby od innych, słabszych klubów tak jak zdobywane trofea. Po to gramy w Europie, aby zarabiać w niej pieniądze, promować wychowanków, kupować za nich innych zawodników, w tym obcokrajowców, którzy na końcu powiększą gablotę Lecha Poznań. Gramy po to, żeby wygrywać coś więcej, niż pojedyncze mecze jak w niższych ligach, grać w Europie czy zdobywać trofea. Założeniem tego serwisu od lat jest opisywanie Lechowego życia wyglądającego dziś inaczej niż w 2005 roku, kiedy Tomasz Iwan przywoził własne piłki na trening. Przez to wymagania rosną, po zdobyciu jednego trofeum jest apetyt na kolejne, a zwłaszcza, gdy są sportowo-finansowe możliwości czy jest się blisko jak było 4 marca, gdy znów czegoś zabrakło. Czytasz i nadal nie rozumiesz? Lepiej wyjdź. Piłkarskie emocje, złość po porażce czy chęć błyskawicznego powrotu na zwycięską ścieżkę nie jest dla Ciebie. Wracaj do przegranego świata.

Przechodząc dalej na chwilę zostawiając stricte Lecha Poznań. Co jest ważniejsze dla tego serwisu? Przejście Szachtara czy trofeum? Marketingowo (statystyki strony, zainteresowanie itp.) bardziej korzystnie wypadałby kolejny dwumecz w Europie, niż dzień 2 maja generujący większe koszty. Mimo to, wolelibyśmy relacjonować kolejne trofeum wywalczone przez Lecha Poznań, jeżeli miałby zostać dokonany wybór. Europejskie puchary są ważne, one promują KKSLECH.com, umacniają markę, każde spotkanie przy Bułgarskiej to święto dla nas, dla kibiców, ale trofeum jest jednak czymś, co zostaje w gablocie, co można fetować, wracać do tego pamięcią częściej niż do pojedynczych meczów.

Reklama

Szybki wybór. Przejście Szachtara Donieck czy Mistrzostwo Polski? Szczerze – Mistrzostwo Polski.

Z obrony Mistrzostwa Polski wszyscy (w tym także klub) będziemy mieli dużo więcej korzyści aniżeli z wyeliminowania Ukraińców. Takie jest nasze zdanie po przeanalizowaniu sytuacji. Oczywiście ktoś z Was internautów KKSLECH.com może się z tym nie zgadzać, jednak po to jest ten dzisiejszy obiad w postaci „Pyr z gzikiem”, abyśmy po przeczytaniu Waszych tysięcy komentarzy mogli sobie przy stole wszystko wyjaśnić. A apetyt na trofeum w sezonie 2025/2026 po tamtych rozgrywek jest jeszcze większy patrząc na konkurencję w tych rozgrywkach. Pomimo najgorszego punktowania od 5 lat nadal jesteśmy chociaż w grze o tytuł, są duże szanse go obronić, być może przez lata nie będzie już tak łatwo zdobyć Pucharu Polski czy Mistrzostwa Polski, jak w tym sezonie. Takie rozgrywki mogą już nie powtórzyć się przez wiele lat, w końcu Widzew Łódź pójdzie w górę, Legia Warszawa za rok także nie będzie bronić się przed spadkiem, być może odpali ktoś jeszcze, będzie wielu kandydatów do TOP5, na końcu w maju trofea wzniosą raptem 2 kluby.

Kończąc na dziś. Idzie w pełni zrozumieć tych kibiców, którzy 4 marca znów zawiedli się na Lechu, nie fetują/nie będą fetować serii wygranych, nie zachowują się jak niektórzy syci przedstawiciele klubu KKS Lech Poznań czy bardziej interesuje ich wynik spotkania z Zagłębiem Lubin, niż spotkania z Szachtarem Donieck. Liczą się trofea, jedno jest już przegrane, drugie szybko może się oddalić, jeśli równie szybko Lech nie zacznie wygrywać naprawdę konkretnych meczów takich jak ten z liderującym Zagłębiem. Co nam zostało z zeszłotygodniowego tańczenia po stołach i wielkiej fety 1 marca? Natychmiastowe, wiszące w powietrzu dwie porażki, w tym jedna, której nie można już odrobić, widok Rakowa walczącego o dublet, będącego jak my w 1/8 finału Ligi Konferencji i znajdującego się już punkt za Lechem. Proponujemy puknąć się w czoło, spojrzeć na terminarz i zacząć robić coś, żeby 23 maja cały Lech faktycznie mógł fetować. Jeszcze naprawdę da się wygrać coś więcej, niż jeden mecz, tylko po tygodniu hasania po stołach czas wreszcie zejść na ziemię. Lech Poznań w sezonie 2025/2026 nie zrobił dotąd nic wielkiego, nic ponad stan, a już przegrał jeden front.

Reklama




Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

The post Pyry z gzikiem: Bez zgody first appeared on KKSLECH.com.

Comments

Комментарии для сайта Cackle
Загрузка...

More news:

Read on Sportsweek.org:

KKS Lech Poznań
ŁKS Łódź
KKS Lech Poznań

Inne sporty

Sponsored