Top 10 (29.01-04.02)
Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.
Autor wpisu: yarek76 do newsa: Wokół meczu: Piast – Lech 1:0
– „Z dużym prawdopodobieństwem jest tak, że włodarze klubu nie zakładali, że start rundy wiosennej będzie tak fatalny (nie wiemy czy nie będzie jeszcze gorszy, oby jednak nie). Jeśli nie było takiego założenia, to nie ma mowy o tym, że był przygotowany plan B na wypadek, gdyby trzeba było zwolnić trenera. Prezes Klimczak dał do zrozumienia, że trener NF dokończy sezon a po nim zostaną podjęte decyzje dotyczące dalszej współpracy z nimi. Lech nie wygrywa i nie punktuje w lidze, to jest fakt. Brak punktów oznacza, że realnie bliżej Lechowi do strefy spadkowej niż do miejsca medalowego.
Miałem bardzo dużo cierpliwości w ocenie pracy trenera NF i nawet jeśli Lech na koniec sezonu w jakiś cudownym sposób obroniłby tytuł MP i zdobył PP, to byłbym chyba pierwszym z kibiców, który będzie nawoływał do bojkotu kontynuowania współpracy z trenerem NF.
Trener NF wraz ze swoim sztabem po raz kolejny nie poradził sobie z przygotowaniem zespołu do rundy. Problem był rok temu, ale udało się jednak grając tylko w lidze jakoś walczyć o zdobyć tytuł MP. Teraz mamy co najmniej 3 dodatkowe mecze (PP i 1/16 LK). Letnie przygotowania nie sprawiły, że w euro pucharach udało się powalczyć o coś więcej niż zagranie w LK, po porażki z Serbami i Belgami były bolesne…
Jesienią za stałe fragmenty gry odpowiadał trener ze Skandynawii, obecnie mamy trenera sprowadzonego z Wysp Brytyjskich. Na bazie dwóch rozegranych meczów Lecha nie widzę żadnej różnicy w rozgrywaniu stałych fragmentów gry.
Wczoraj widziałem jeden mały plus w postaci serducha do walki jakie pokazał Mrozek w końcówce meczu biegnąc w pole karne rywala podczas wykonywania rzutów rożnych, to pokazało, że mu zależy na wynikach Lecha. No ale jeden zaangażowany piłkarz to mało. Oczywiście nie można odmówić walki na boisku Mońce, Gumnemu, zaangażowania w grę Aliemu, ale to wszystko za mało, na boisku nie widać drużyny, która realizuje konkretny pomysł na grę. Słyszałem o tym, że trener NF preferuje styl ofensywny do którego każdy ma się dopasować. No ale Lech dysponuje taką kadrą jaką wszyscy widzimy zatem sztab trenerski powinien jednak zdecydować się na takie warianty gry, które można realizować w oparciu o dostępny skład i piłkarzy, a przynajmniej tak mi się wydaje. Mecz z Piastem pokazał, że Lech nie ma problemu z przygotowaniem motorycznym, potrafi kreować sytuacje do strzelenia gola, dysponuje jakościowymi piłkarzami, którzy potrafią widowiskowo zagrywać piłki, ale nadal piłkarze popełniają sporo indywidualnych błędów, szczególnie w obronie są one bolesne.
Była taka sytuacja Mońki, gdzie jego podanie trafiło do piłkarza Piasta i momentalnie podbiegł do niego i nie dopuścił do tego, żeby strata była początkiem kontry i akcji bramkowej dla rywala. Zatem indywidualnie piłkarze pokazują umiejętności i koncentrację więc pytanie brzmi: co się dzieje z takimi piłkarzami jak Milic czy Joel, których indywidualne błędy kosztują Lecha utratę goli w meczu?
Zestawienie pierwszego składu Lecha w meczu z Lechią zdecydowanie nie było trafione, w meczu z Piastem wyglądało to już lepiej. Ilość oddanych strzałów na bramkę rywala a także celnych nie przekłada się na zdobycze bramkowe a tym bardzie na zwycięstwa.
Oczywiście można gdybać czy kiedy Pablo miał sytuację 300% na strzelenie gola i gdyby ją wykorzystał, to czy mecz ułożyłby się dla Lecha korzystnie, ale tego się już nie dowiemy. Na pewno dowiemy się tego, czy Lech podejmie kolejną próbę zmazania plamy po porażkach z Lechią i Piastem, a okazja do tego będzie w weekend w Zabrzu. Być może tym razem nas zaskoczą, choć niewiele na to wskazuje…”
—
Autor wpisu: Mazdamundi do newsa: Śmietnik Kibica
– „Rutki są konsekwentne w swej niekonsekwencji.
W sezonie 21/22 po dwóch graczy na większość pozycji, czterech środkowych pomocników na dwa fronty. Sezon później trzech ŚP na trzy fronty i liczenie, że żaden nie złapie kontuzji. W sezonie postbromoworumakowym odchodzi Karlstrom i jeszcze w jego miejsce dają radę sprowadzić Loncara, ten się nie sprawdza, zimą wyjazd z klubu i kupno Gisliego. Kozubal, Murawski, Jagiełło, Gisli – czterech ŚP na jeden front, wszyscy obecni w kadrze przed wznowieniem rozgrywek pod koniec stycznia. Z czasem kontuzje i na koniec sezonu trzeba było łatać Hoticem, ale generalnie zrobiono co było trzeba. Teraz trzy fronty, dwóch zdrowych ŚP, trzeci zesłany słusznie do rezerw, czwarty kontuzjowany przez ostatni rok, piąty z kolejnym urazem od grudnia. Sytuacja jest jasna od co najmniej kilku tygodni. Jak to jest, że rok temu Gisli i Carstensen przychodzą jeszcze w styczniu, wychodzą na pierwszy mecz z Widzewem i dają w nim radę, a teraz sytuacja jest gorsza i ni cholery nie dają rady ściągnąć żadnego pomocnika do realnej rywalizacji? Pięć lat temu można było ściągnąć Jespera, można było podpisać Murawskiego od lata, a teraz tylko przesuwanie Podsiadły niżej, kolejne informacje, że ten czy tamten nie przyjdzie i generalnie, żesytuacja w tej kwestii nie jest ciekawa. Frustrująca jest ta niemoc decyzyjnych. Oczywiście nie uważam, że brak tego pomocnika, to jedyna przyczyna braku wyników, ale na pewno jedna z kilku.”
—
Autor wpisu: Tetryk78 do newsa: Śmietnik Kibica
– „Eh…poweekendowo. W sobotę wszedłem sobie spokojnie przed meczem na forum. Napój chłodzący z pianką w lodówce, paluszki gotowe do meczu godzinka to sobie poczytam. I tak czytam komentarze pod swoimi „wypocinami”. I tak jakoś pomyślałem „co ja się tych Rutków tak czepiam?”. Może ci co piszą, że kadra nie wymaga inwestycji bo już jest „pokupowane” mają rację? Może rzeczywiście mamy takich wirtuozów gry, że gdy wejdą nawet na jeden mecz na miesiąc to zrobią nam tym MP? Może faktycznie taki Widzew, Raków czy 7egła szastają pieniędzmi a u nas to jest wszystko świetnie zainwestowane, policzone i skład zgrany jak kolektyw z kołchozu na 1go maja? Może faktycznie mamy po dwóch świetnych zawodników na każdą pozycję a promowanie wychowanków nie jest „na siłę” tylko dlatego, że są klasy światowej? No dobra… czas posypać głowę popiołem, nic nie pisać – dać forum mądrzejszym i czekać na wspaniałe mecze Lecha. No to zrobiła się 20.30, siadam wygodnie, zaczynam oglądać… i nie zdążyłem kapsla zdjąć z butelki a tu 1 do 0 w tył… Co było dalej, jakie miałem ciśnienie itp. to już historia. Po meczu chciałem od razu wpaść na forum. Napisać o tym co mi „w duszy gra” i zapytać „ekspertów” dlaczego skoro jest tak dobrze to jest tak źle? Powstrzymałem się bo nie wiem czy za wulgaryzmy itp. można tu dostać bana a poziom wypowiedzi byłby raczej odwrotnie proporcjonalny do mojego wkur.. No to głęboki oddech i dałem spokój. W niedzielę też trzeba było uspokioć emocje. Dziś już na spokojnie zadam kilka pytań i tak – będę nieco złośliwy za co z góry przepraszam.
1. @ SpokojnaWoda – jak tam nasi wirtuozi? Wygrali z taką biegającą Lechią? Zwyciężą nam każdy mecz swoją techniką? Serio uważasz, że Podsiadło to zawodnik typu „silny fizycznie walczak”?
2. @tomek27 a jak Twoje strzykanie po wspaniałym meczu z Lechią? We Wronkach wszystko ok? Kiedy planujecie kolejny wieczór wspomnień? „to do nas należą (poprawka należały) rekordy transwerowe” , „Ishak był najlepiej opłacanym graczem w lidze” itp. Ok wspomnienia mają swój czar ale świat idzie do przodu. Popatrz przyjacielu – w tym okienku już nam rywale odjechali i to mocno. Zrobili to co my mogliśmy zrobić w latach gdy sprzedawaliśmy Modera czy Jóźwiaka a dużą kasę. Wystarczyło wtedy zainwestować. „Na każdą pozycje jest w tej chwili po dwóch graczy w kadrze ” serio? to gdzie są te dwie 6stki na dobrym poziomie albo co się dzieje, że obronę mamy dziurawą jak ser?
To totalne bzdury co piszesz. Poza tym wyrwałeś z kontekstu moje słowa – „to trzeba mieć scouting i szkolenie młodzieży na poziomie takiego Ajaksu w „starych dobrych czasach” ale po co? napisałem: „By co roku wyciągać z akademii talenty”.
I wiesz co? Chciałbym by Lech miał taką właśnie akademię taką najlepszą albo jedną z najlepszych w historii footballu, szczególnie jeśli SSO „nigdy się nie poddaje” i zawsze będzie chiał promować na siłe wychowanków. Także ja bym chciał z tej akademii by wychodziły gwiazdy, skoro mamy w to inwestować. Rozumiem, ze Tobie wystarczy Marchewa? „to trzeba zatrudnić Guardiole na stanowisku trenera” tak – to też by mi się marzyło. Rozumiem, że Tobie wystarczy Rumak? Tak – jestem kibicem i chcę mojego Lecha na najwyższym światowym poziomie, chcę by to Lech uciekał lidze z poziomem, inwestycjami itp. Chcę MP co sezon, wygranych PP i gry w LM. Marzenia – wiem o tym ale po to się kibicuje by marzyć. I nie namówisz mnie na minimalizm i wronieckie zadowolenie z siebie byle Excel był na zielono. Jak sobie z Rutkami znów zrobisz wieczór wspomnień i oglądania się na to co było i jak to przez chwilę, raz od wielkiego dzwonu, coś Wam wyszło to jak już będziesz te rekordowe sumy wydane celebrował to zapytaj DonRząsa ile grają te gwiazdy kupione za rekordowe (wtedy) kwoty? Zapyaj czy serio nie można było wydać tej kasy lepiej jak już się Excel raz zgodził? Tak wiem – będzie Cię strzykać ale scouting też chciałbym by był na światowym poziomie w Lechu. Jak to w życiu – jedni lubią jak im gra muzyka inni jak im buty śmierdzą.
PS: przed meczem wiele emocji było na temat „tabela płaska” i do lidera w sumie nie taka duża strata. Założę się, że do końca lutego będziemy już pisać „do ostatniego miejsca, które daje puchary w sumie nie taka duża strata”. A w marcu to już zostanie oglądanie się na PP. I tu BARDZO chciałbym się mylić!”
—
Autor wpisu: Bart do newsa: Śmietnik Kibica
– „Te długie kontuzje Gholizadeha, Walemarka, Hakansa i Murawskiego były trochę na własne życzenie. To nie przypadek, że ta czwórka miała podobne kontuzje przywodziciela. Najprawdopodobniej Frederiksen zajechał piłkarzy zbyt dużymi obciążeniami treningowymi. Po prostu za mocno dokręcił śrubę. Poza tym, pamiętajmy, że Ali świadomie odmówił leczenia i grał na zastrzykach, bo chciał za wszelką cenę pomóc Lechowi w zdobyciu mistrza.
Przede wszystkim trzeba wszystko robić z głową. Mądrze wybierać piłkarzy, mądrze dobierać obciążenia treningowe i przede wszystkim dopasowywać obciążenia do fizycznych możliwości piłkarzy. Chcemy, żeby zasuwali na treningach jak w ligach top 5? No to sprowadźmy piłkarzy mających naturalne predyspozycje do takiego grania. Tylko tu jest potencjalny problem. Piłkarze z wysokimi umiejętnościami i organizmami znoszącymi intensywne treningi nie kosztuje 1,5 mln euro, tylko powyżej 5 mln euro. Lecha nie stać na takich piłkarzy, a z tym podnoszeniem intensywności mogli przesadzić. W języku angielskim jest takie powiedzenie: „to bite off more than you can chew”. Mam wrażenie, że z tym modelem opartym na intensywności, jaki sobie założyli, właśnie ugryźli więcej niż są w stanie przeżuć. Model jest bardzo ambitny, ale może wakraczać poza obecne możliwości Lecha. Trzeba rosnąć krok po kroku. Podnosić intensywność adekwatnie do możliwości. Trzeba oczywiście przykładać większą uwagę do parametrów fizycznych piłkarzy. Trzeba również w akademii kłaść większy nacisk na selekcję pod kątem możliwości fizycznych. Co nam po wychowanku który owszem jest dobry piłkarsko, ale będzie człapał po boisku?”
—
Autor wpisu: Reyvan do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Lechia 1:3
– „Wnioski takie same praktycznie jak przez całą jesień.
1. Wolna schematyczna gra, tysiące podań w tym tych z tyłu, z których nic nie wynika, albo wynika strata napędzająca akcje przeciwnika. I pozwalająca mu na spokojne założenie pressingu, albo przesuwanie się i czekanie na błąd we własnej linii obronnej.
I to nie jest tylko koncepcja Freda, pamiętam jak wkurzało mnie to dokumentnie już za Żurawia.
2. Brak szybkiego rozpoczęcia gry od własnej bramki, tak żeby podaniem, albo wyrzutem od bramkarza minąć dwóch trzech zawodników przeciwnika. Wynika to z faktu że druga linia, i ofensywa w zasadzie nie biega w środkowej strefie.
3. Brak otwierających podań prostopadłych z drugiej linii, wczoraj były chyba całe dwa na mecz, i od razu oba stworzyły zaczątki zagrożenia pod bramką Lechii. Pisałem to w komentarzu po meczu napiszę i tutaj – obrazoburczo. Ouma jaki był, to był, ale nie trzymał piłki, nie holował, tylko jak mógł grał szybkie podanie w przód, i przenosił akcję do strefy obronnej przeciwnika
4. Kompletny niemal brak strzałów zza pola karnego i z dystansu. Wczoraj pod koniec pierwszej połowy czystą sytuację miał Jagiełło, i się nie zdecydował. Nie wiem czy oni mają jakiś zakaz strzelania? Czy nie potrafią uderzyć?
5. Obrona tak jak była obsrana tak jest obsrana, Skrzypczak i Gurgul wrócili do tego co grali przez większą część rundy jesiennej, czyli fatalnych zachowań w fazie obronnej i podań piłki pod nogi przeciwnika, wczoraj pod koniec meczu Skrzypczak wsadził jeszcze Kozubala na taką „minę” że ten o mało co nie stracił piłki.
Kompletny tzw przebojowości i próby pójścia z piłką na połowę przeciwnika, tak żeby stworzyć przewagę i umożliwić oddanie strzału z dystansu np.
6. Brak celnych dośrodkowań. Było jedno po którym uderzał zdaje się Kozubal, ale w środek bramki.
7. Ogólne przejście „obok” wczorajszego meczu. Poza Mrozkiem i Golizadehem, który tą bramkę zdobył z taką zapiekłą wściekłością, i szarpał na skrzydle ile mógł, reszta piłkarzy nie wykazała jak to mówią cech wolicjonalnych.”
—
Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Wystaw oceny po meczu z Lechią
– „Zlepek indywidualności.
Po takim meczu nie da się przejść obojętnie obok faktu, że Lech po raz kolejny dał się przechytrzyć taktycznie. Lecha wychodzi na ten mecz jak wszystkie kluby które przygotowują się do starcia z nami. Pressing od pierwszej minuty? Zamykanie skrzydeł? Wykorzystywanie tragicznych faz przejściowych? Przecież to widzieliśmy już tysiące razy za Frederiksena. Ten mecz też wyglądał znajomo. Lech traci szybko głupią bramkę i wszyscy spięci biją głową w mur… no tragicznie się to ogląda. I niech nikogo nie zwiedzie ostatnie 20 minut meczu. Lechią w tym spotkaniu powinna zdobyć 5 bramek. My może jedną więcej. I to wszystko przed własną widownią w „Twierdzy” Bułgarska. Co wydarzyło się w szatni, że nie wyszliśmy na drugą połowę z ikrą? Czy nie można tam nimi wstrząsnąć? Przecież przeszliby obok tego spotkania i dalej nic by nie pomagało. Lech jest zlepkiem indywidualności, w którym jeśli zdobędziemy bramkę i piłkarze dostaną wiatru w żagle to zwyczajnie żre. Jeśli zaczyna się problemami albo zbyt długo biją głową w mur to zaczynają się głębokie kłopoty. Tragiczny mecz obrony. Brak szóstki po raz kolejny wychodzi nam bokiem. Pierwszej bramki dało by się uniknąć. Niestety pomysł z Kozubalem i Jagiełło w składzie nigdy nie zadziałał i już nie zadziała. To są zbyt podobni piłkarze. Gurgul tragiczny, Skrzypczak tragiczny. Milić wygląda jak cień siebie. Pereira klasycznie w poprzek. Rodriguez to po prostu pozorant. Graniem w piłkę tego nazwać nie można. Pretensji nie można mieć do Mrozka, Bengtssona, Aliego, i Palmy. Resztą dno. Zapomniałbym o Ishaka który namachał się rękami za dwóch a jak miał okazję na bramkę to akurat skupiony nie był. Przed meczem usłyszałem że to Lechią ma najgorszą obronę w lidze. A ja od dawna wiem kto tak na prawdę nie umie bronić. I kto sadza na ławkę Wojtka Mońkę, który uspokoił tą obronę. To jest z resztą jakiś eksperyment społeczny. Że wciskają takich Marchwińskich niegdyś na siłę i cały Poznań wkurzony. A jak przychodzi Mońka to nagle się nie nadaje? Odpowiedź wydaje się prosta. Grać musi Skrzypczak bo tak mu obiecano. I podobnie jest z Rodriguezem. To juz nie odpali. On się do tej ligi nie nadaje. Wszyscy widzieliśmy co ćwiczono w ZEA. Ale czy zobaczyliśmy cokolwiek z tego dzisiaj? Nie ma przerzutów. Nie ma poprawionych faz przejściowych. Nie ma żadnego nowego sposobu rozegrania. Gramy swoje. Męczenie z cofaniem do bramkarza. Męczenie rozegraniem od tyłu. Męczenie próbując się przebić skrzydłami. Gryzie przygotowanie pod rywala? Żal się robi jak po takiej przerwie widzimy coś takiego. A na koniec jeszcze Gholizadeh kontuzjowany. Jedyny z pola który wyglądał jak piłkarz. Jesteśmy przeklęci.”
—
Autor wpisu: Discovery do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Lechia 1:3
– „Niby człowiek wiedział, a jednocześnie się łudził. No przecież parę dni temu, we środę bodajże spuentowałem dłuższą rozprawą notabene gry Skrzypczaka świeżo po tych jego prestigitatorskich zagrywkach w dwóch ostatnich meczach sparingowych podczas zgrupowania w ZEA, a na deser dołożyłem parę niechlubnych, pierdołowatych smaczków z jego udziałem z zeszłego roku i w niczym się nie pomyliłem. Wykrakałem? Nie. Po prostu przewidziałem, a jednak się łudziłem, zaklinając rzeczywistość, że ten człowiek się ogarnie. Wspominałem, że najsłabszym ogniwem w tej układance jest obrona, a w samej obronie to Skrzypczak w połączeniu z Gurgulem, którzy zawalili Nam połowę meczów /czyżby cały sezon?/ i gdyby nie Ci boiskowi okultyści to byśmy byli pierwsi w tabeli.
Wspominałem również, że nie ma płynnego, takiego łagodnego przejścia między ofensywą /którą mamy najlepszą w lidze/, a defensywą w postaci adekwatnej „szóstki”. Nie jestem zaskoczony tym co się stało wczoraj. To była zwykła profanacja futbolu i mentalna bandyterka. Jestem po prostu zaskoczony wręcz zniesmaczony i oburzony, że trener zestawia skład, który prezentował się kiepsko nie tylko na zgrupowaniu ale i na jesieni. Zirytowany jestem, że trener tak bardzo przywiązuje się do nazwisk. Czy sztab trenerski jest ślepy? Czy Ci ludzie mają zwyrodnienie plamki żółtej? Ileż można promować kulawą młodzież? Ileż można wstawiać zawodników pod formą tym samym krzywdzić i podcinać skrzydła innym zawodnikom, którzy obecnie są w lepszej formie?!
Nie mam specjalnie pretensji do Milica. Popełnił błąd /nawet dwa, trzy/, który każdemu się może przydarzyć, tak samo jak Pereirze. Milić z Pereirą bez formy nadal są lepsi niż Skrzypczak i Gurgul. Czy ktoś widział wkurzenie Milicia, jego grymas, jego zniechęcenie tymi błędami ustawicznie popełnianymi przez Gurgula i Skrzypczaka? No właśnie! Ręce mu opadały! Ta jego mina była wymowna, dawno nie widziałem tak zblazowanego Milicia! Absolutnie się nie dziwię, że sfrustrowany również sam popełnia błędy bo jak widzi jak tych dwóch magów boiskowych, którzy niweczą wysiłki całej drużyny odechciewa się wszystkiego. Głową muru się nie przebije! Takie anomalia było widać nie tylko w meczu z Lechią ale już we wcześniejszych meczach na jesieni. Tam nie ma żadnego „flow”, nie ma boiskowej chemii jak w słynnym aforyzmie Aleksandra Dumas’a: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
No ileż można tolerować taką niekompetencję i jeszcze dumnie ją promować? Nawet Najwytrwalsi stoicy zostaliby wytrąceni z równowagi i by się zirytowali opuszczając swoją oazę spokoju widząc parodystów tudzież sabotażystów pokroju Skrzypczaka i Gurgula!
Oczywiście cała obrona bardzo kiepsko zagrała i każdemu mogą się przydarzyć błędy nawet takiemu Miliciowi i Pereirze – tylko, że oni mają coś więcej do zaoferowania i za chwilę przykryją czymś nietuzinkowym swoje lapsusy. Niestety Skrzypczakowi i Gurgulowi takie zagrania zdarzają się zbyt często, aż nadto! I to jest ta różnica między kimś bez formy, a kimś kto ma elementarne, duże luki, braki w piłkarskim rzemiośle tudzież luki w sferze mentalnej. Jedynym pocieszeniem o ile w ogóle można używać takiej terminologii, takiej nomenklatury jest fakt, że to był pierwszy mecz w wiosennej kampanii i to w dodatku przed własną publicznością, trzy dni przed kolejnym meczem tym razem w delegacji w Gliwicach z Piastem gdzie nie ma już czasu na jakieś schematy do przećwiczenia na tym mrozie tylko niech ta domowa porażka będzie zimnym, mrożącym krew w żyłach prysznicem, takim asumptem, który otworzy wszystkim oczy i postawi wszystkich /włodarzy Lecha, sztab trenerski, analityków, rehabilitantów/ do pionu, niczym przysłowiowa wiagra /wszystkim/ piwo w barze.
Klasyk, Jan Tomaszewski mawiał: „Że jak interes w burdelu się nie kręci to nie przestawia się łóżek z kąta w kąt tylko wymienia się dzi..wki”. W tym wypadku sztab trenerski powinien wymienić zawodników i postawić na tych co lepiej zaprezentowali się w drugim sparingu w ZEA, a nie na tych co męczyli bułę w niby tym najważniejszym i oficjalnym sparingu z FC Noah. W ogóle nie wiem co jeszcze w składzie robią kaleki typu Skrzypczak i Gurgul?! Przepraszam wiem, doskonale wiem /okno wystawowe permanentna promocja/.
Hej tam u góry?!! Nie jest Wam wstyd za tą młodzież? Przecież oni reprezentują tą słynną wroniecką La Massię.
Od następnego spotkania robimy roszady: za Gurgula Moutinho, Mońka za Skrzypczaka, Gumny za Pereirę, Milić zostaje, do środka pola Thordason lub Puma z Kozubalem, za Ishaka Agnero, a skrzydłowych mamy najlepszych i po dwóch na każde skrzydło także można sobie wylosować. Gorzej już nie będzie! No chyba, że sabotażyści otrzymają kolejną szansę na zrehabilitowanie się to wtedy nie będzie czego zbierać. Game Over.
Terminarz jest bardzo ciasny, aż nadto i już nie ma specjalnie miejsca na pomyłki, na jakieś potknięcia! Najważniejszy dla układu tabeli ale i dla sfery mentalnej piłkarzy będzie najbliższy tydzień tj. mecze z Piastem i Górnikiem. Nie ma odwrotu, nie ma pękania, nie ma odpuszczania, nie ma że boli! Jest kiepsko, żeby nie powiedzieć źle ale nie jest jeszcze tragicznie! To wszystko da się jeszcze naprawić.
Te dwa mecze muszą wyzwolić w piłkarzach sportową złość, ambicję i pokazać, mimo, że nie są w optymalnej formie to był tylko przypadek lekceważący Lechię i teraz trzeba dołożyć coś z przysłowiowej „wątroby”, grać na żądzy sukcesu, a poprzez wygrane mecze kształtować i zwyżkować formę.
Nie wszystko jest stracone. Zapaliła się czerwona lampka – lampka na zmiany, nie korektę. Wystarczy na początek wygrać za wszelką cenę z Piastem, by zrzucić te dwie tony ciężaru gatunkowego i w lepszych, pozytywnych nastrojach pojechać do Zabrza i tam walczyć jakby to był finał! Jakby nie patrzeć od wtorku praktycznie każdy mecz będzie jak finał jeśli nadal myślimy o obronie MP tudzież zdobyciu PP, bo LK jest dodatkiem i nagrodą, takim deserem – który będzie smakować wyśmienicie tylko wtedy gdy nadal będziemy liczyć się w grze o MP oraz PP. W przeciwnym wypadku to chyba można wywiesić białą flagę po czym wystawić ulubioną młodzież i przyglądać się jak łatwo można zepsuć wszystko na co pracowało się miesiącami, a nawet latami.
Na koniec parę ciekawostek.
– Gdyby nie ujemne 5 pkt. dla Lechii przed sezonem mieliby już 28 pkt. i byliby wyżej w tabeli niż My.
– Gdybyśmy wygrali z Lechią to w obliczu wygranej Wisły Płock wyprzedzilibyśmy Raków i wskoczylibyśmy z 8 na 4 pozycję mając nadal 4 pkt. straty do lidera z jednym meczem zaległym. Można sobie gdybać co by było gdyby..ale na chwilę obecną mamy już 7 pkt.straty!
– Jaga zrobiła interes życia, sprzedając/pozbywając się „Najlepszego Ligowca 2025” za 900 tyś euro i wcale za nim nie tęsknią, bo oglądając swojego byłego zawodnika przecierają oczy ze zdumienia jakiego Konia Trojańskiego Nam sprzedali-mogą uznać ten ruch jako kolosalnie wzmocnienie tym samym śmiejąc się w niebogłosy.
– Chciałoby się powiedzieć, że „Biednemu zawsze wiatr w oczy” – tylko Lech nie jest biednym Klubem, jest zwykłym pośmiewiskiem mając taki budżet, takie możliwości, taką rzeszę kibiców, która notorycznie przybywa na stadion bijąc rekord za rekordem frekwencji na stadionie praktycznie w każdej kolejce od wielu sezonów w Polsce i Europie. Biedni są właśnie My Kibice, którzy cyklicznie odzierani są z marzeń, a w dodatku dostają przysłowiową szmatą w ryło!”
—
Autor wpisu: Didavi do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Lechia 1:3
– „Lech jest to przysłowiową baletnicą. Jeśli jakiekolwiek okoliczności Lechowi nie pasują to Lecha nie ma, nie istnieje.
To może być czerwona kartka, to może być kontuzja ważnego zawodnika w trakcie meczu, to mogą być zmiany wybijające z rytmu, to może być samobój, murawa lub temperatura. Wczoraj było to doskonale widać, na starcie meczu i na początku drugiej połowy. Lech wyszedł na mecz zaskoczony, murawą i mrozem. Lechia nie. Lechia była gotowa i ruszyła od początku i to też Lecha zaskoczyło. Byliśmy pogubieni. W drugiej połowie samobój i koniec meczu. Lech już była głową w szatni.
A jeśli dodamy to tego trenera, który ma jedną, już doskonale rozczytaną taktykę, jest jednowymiarowy, nie potrafi nic zmienić, nie potrafi poprawić defensywy w pół roku, ma ustalone minuty zmian i konkretnych zawodników niezależnie od przebiegu meczu to nie można w tej, coraz mocniejszej lidze wygrywać, tzn. można 6 na 18 spotkań. To za mało na mistrzostwo, to za mało na jego obronę (mistrzostwa i obronę działań Frederiksena). Problemem jest też upartość Duńczyka i jego przywiązanie do nazwisk. Okej, zaskoczył Bengtssonem, ale ten zagrał naprawdę dobry mecz. Ale jak można nie wystawić Mońki. Najlepszego stopera, zawodnika, który swoim wejściem poprawił naszą defensywę w ubiegłym roku. Nie masz prawa wstawiać Skrzypczaka, który zresztą w sparingach zawalił dwa gole. No właśnie, defensywa. Jeśli nie potrafisz jej poprawić, a Frederiksen nie potrafi to po pierwsze nie wyciągaj najważniejszego puzzla, a po drugie wzmocnić ją. Nasza lepsza gra w obronie na koniec rundy wynikała z podejścia mentalnego, nie ze schematów i taktyki. Przecież Frederiksen mówił, że muszą walczyć o każdą piłkę jak o życie. To nie jest schemat. To kwestia nastawienia poszczególnych zawodników. To kwestia indywidualna i cała nasza taktyka, w defensywie i ofensywie opiera się wyłącznie na indywidualnościach, nie na schemacie. Frederiksen nie potrafi dostosować się taktycznie to rywala, bo ma tylko jedną taktykę. Nie potrafi też reagować, dostosować się do warunków. Przecież na ten murawie, nie można było grać uparcie od tyłu i Lechia to bardzo szybko pojęła! Od 15 minuty grali długie piłki do bramkarza. A my bawiliśmy się w rozgrywanie co skończyło się błędem Skrzypczaka i wieloma stratami. Wracając jeszcze do samej defensywy. Jeśli nie ogarniasz taktyki, nie potrafisz poprawić defensywny schematami i pracą z materiałem który masz, zmień go! W Lechu uznano, że priorytetem na zimę jest rezerwowy bramkarz i okej był potrzebny, ale to nie był priorytet. Dlaczego tak rzadko cieszymy się z mistrzostwa, bo w tym klubie zawsze priorytety są postawione na głowie. Nie mamy ŻADNEGO defensywnego pomocnika. Kozubal, Jagiełło i Thordarson nimi nie są. Nasz środek pola jest bardzo słaby i ograniczony. Musisz w pierwszej kolejności sprowadzić klasyczną szóstkę, a jeśli nie potrafisz poprawić defensywny to także stopera i lewego obrońcę. Może ściągniesz takich, którzy wiedzą co mają robić na boisku, skoro trener nie wie. W tym tygodniu dowiemy się czy mam jeszcze jakiekolwiek szanse na obronę tytułu. Jeśli na koniec tygodnia będziemy mieć 7-9 punktów do Jagiellonii, Rakowa czy Górnika to nie obronimy, zresztą trudno o tym myśleć wygrywając 6 spotkań, gdy nasz wynik zależy wyłącznie od indywidualnego popisu kogoś z ofensywy. Dlatego jesteśmy chwiejni, bo nasz poziom jest zmienny, zależny od jednego lub drugiego zawodnika, a klasowy zespół poniżej pewnego poziomu nie schodzi, a indywidualną jakością tylko go podnosi. Realne trzeba celować w Puchar Polski. To są 3 mecze. Można je wygrać formą dnia, a nie taktyką. Ligi bez taktyki wygrać się nie można.”
—
Autor wpisu: El Companero do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Lechia 1:3
– „Nie chce mi się tu używać jakichś brzydkich słów. I od tego się powstrzymam. Ta drużyna niestety zabija się własną bronią Co chwila piłkarzom się wmawia że,mają grać mega ofensywnie, bo to przecież Lech, on musi wiecznie tłamsić rywala, musi siedzieć na jego połowie cały mecz, bo kibice, bo presja, bo klub , pieniądze itd itp. I za każdym razem nikt z tych mądrali nie przewiduje że w naszej lidze taka gra to o kant d…rozbić. To jest polska liga, tu każdy przeciwnik, powtarzam każdy zastosuje na taką grę Lecha swoją prymitywną taktykę polegającą na opanowaniu środka pola i wyprowadzaniem kontrataków wykorzystując jednego czy drugiego szybkiego zawodnika. I choćby trener z piłkarzami się na boisku zesrali i tak nic nie zdziałają. Zawsze dostaną kilka ciosów i znowu wtopią. Tak było wczoraj. Od tygodnia wiadomo było że te fajerwerki wytrenowane w ZEA na nic się nie zdadzą, bo przyjedzie typowy polski murarz z szybkim napastnikiem. Aż się prosiło o taktykę na murarzy. Nils znowu o tym zapomniał, jak na wiosnę, dopiero potem się nauczył takiej gry. Ale wczoraj znów powtórzył błąd. Pytanie czy ten facet myśli? A może ma słabą pamięć? Po raz kolejny obrona i bramkarz zawiedli na całej linii, niczego nie poprawili na zgrupowaniu. Może i Mrozek coś tam wybronił ale pierwszy gol to wstyd byłby nawet dla juniora. Obrona to profanacja składu. Gurgul ze Skrzypczakiem wczoraj bez formy, aż zapraszali przeciwnika do wejścia w pole karne. Milic też biegał jak emeryt w kolejce do lekarza. Jeśli do tego dojdzie słaba postawa Jagieły w środku pola i praktycznie niewidzialny Ishak, wynik nie mógł być inny. Można się obawiać meczu z Piastem. Oni nas też mogą tak wypunktować bo Nils do wtorku taktyki nie wymyśli. To taki nasz Bruce Lee (taktyka walki bez taktyki) . My potrzebujemy trenera, który taktykę opracowuje pod rywala a nie pod miejsce w tabeli. Skorża taki był, gra była toporna ale zwycięska. My dziś gramy ładnie , dużo strzelamy a przeciwnik się z nas śmieje i spuszcza nam łomot. Ciężki tydzień przed nami, Jeśli zawalimy z Piastem, to Górnik też nam wsypie węgiel do kapoty. 3 porażki? Nie wyobrażam sobie tego ale to byłaby autostrada dla Nilsa to pożegnania się z klubem. I sezon byłby stracony, tak ważny sezon, gdzie wicemistrz może pograć w LM. Rutek oby sobie to uświadomił i już powinien o tym gadać z trenerem i strzelić pogadankę piłkarzom. A może oni powiedzą co im przeszkadza w wygraniu meczu?”
—
Autor wpisu: Piknik do newsa: Wystaw oceny po meczu z Piastem
– „Mokra szmata się namacza. Przegrali i to w taki sposób aby najbardziej bolało. Mnóstwo sytuacji do strzelenia bramki i nic nie ląduje w sieci. Było mi przykro widząc trenera bo co możesz zrobić jak ktoś kto się mieni zawodowym piłkarzem nie potrafi wbić do bramki piłki z odległości 3 do 5 metrów (linijki nie miałem). To od kogo trzeba zacząć może od Ishaka. To jest legenda klubu strzelił tyle ważnych bramek dla Lecha ale od lat się powtarzam wiem czemu ten zawodnik, który jest gwiazdą Ekstraklasy nie gra w lepszej lidze. Facet wychodzi sam na sam i nie trafia w bramkę aby być uczciwym „Król” został okradziony z asysty. Bo symbolem nieudolności Kolejorza w napadzie stał się Rodríguez to niesamowite, że na tym poziomie można marnować takie sytaucję.
Wracając do Ishaka czy takich zawodników jak Milic czy Joel Pereira oni nie będą młodsi i przeraża mnie ta myśl ale będzie trzeba kiedyś odmłodzić ten skład. Czemu mnie ta chwila przeraża bo boję się kogo odnajdzie nasz świetny skauting i kogo zakontraktuje nasz dyrektor sportowy za tych zawodników, którzy dla Lecha zrobili bardzo dużo. Bo jak widzę potencjalnego następcę Ishaka kupionego za grube pieniądze jak na warunki naszej Ekstraklasy Yannick Agnero to zaczynam się bać kto tu jeszcze może trafić. Ja nie widzę w tym zawodniku puki co tej iskry nie mówiąc o umiejętnościach. Lech w wypadku tego zawodnika zapłacił dużo za potencjał tego gracza. czy ten potencjał się rozwinie w coś więcej niż przeciętny gracz z 5, 6 bramkami w sezonie ? Mam co raz większe obawy i obym się mylił. Znowu tradycyjnie Lech gra dwie różne połowy pierwsza beznadziejna z niewykorzystanymi sytuacjami ,45 minut do zapomnienia. Druga poznaniacy zaczynają grać z polotem do momentu oddania strzału. Jakby uznali że w piłce są małe punkty za uderzenie piłką w bramkarza a może mają prywatny uraz do golkipera Piasta i postanowili go pobijać strzelając najczęściej w jego nogi. Na uwagę zasługuje też Palma umie się kiwać ma bardzo duży potencjał ale w tym meczy znowu zawiódł i jestem ciekawy co zrobi zarząd czy wyda bardzo duże pieniądze na tego zawodnika.
A właśnie nasi… włodarze sprowadzenie jednego zawodnika i to bramkarza, który nie wiem czy zagra chociaż jeden mecz to przepis na zawalenie tego sezonu. Potrzebna jest szóstka, środkowy obrońca oraz trzeci napastnik. Tyle wypocin Piknika.
PS. Kurwa jak można było przegrać ten mecz….”
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
The post Top 10 (29.01-04.02) first appeared on KKSLECH.com.

