Wnioski po drugim zimowym sparingu
Za Lechem Poznań jest drugi z trzech meczów towarzyskich w trakcie zimowych przygotowań do rundy wiosennej sezonu 2025/2026. Kolejorz mierzył się rano z dopiero szóstym zespołem ligi uzbeckiej 2025, który i tak z niczego zdobył gola po fatalnym błędzie bułgarskiego bramkarza.
Po drugim zimowym sparingu Mistrza Polski tradycyjnie można wysnuć kilka niezobowiązujących wniosków na temat gry Kolejorza oraz poszczególnych piłkarzy. Więcej poniżej.
EKSPERYMENTALNY SKŁAD I ŁATWE GOLE
—
Trener Mistrza Polski, Niels Frederiksen na pierwszy sobotni mecz kontrolny wystawił głównie rezerwowych piłkarzy czy juniorów z rezerw. Dziwić mógł występ Wojciecha Mońki, który najprawdopodobniej przegrał rywalizację z Mateuszem Skrzypczakiem szykowanym do gry za tydzień u boku Antonio Milicia. Od początku sparingu z Uzbekami zespół Lecha dominował, miał gołym okiem widoczną przewagę, poznaniacy grali szybciej, składniej, bez trudu zdobyli gola już w 8 minucie. Wtedy aktywny i ofensywnie usposobiony Robert Gumny podał płasko na prawą stronę pola karnego do Patrika Walemarka, ten w swoim stylu wymanewrował obrońcę, oddał strzał z trudnej pozycji, piłkę przeciął jeszcze Yannick Agnero i tak zdobył gola.
Lechici szybko wyczuli to, z kim grają, nie forsowali tempa, w kolejnych minutach grali spokojnie, na tle klubu AGMK Olmaliq wyróżniał się m.in. aktywny Robert Gumny czy Taofeek Ismaheel, który często operował w środku pola oddając strzały, wykonując prostopadłe podania do Roberta Gumnego czy szukał górnych zagrań do Yannicka Agnero. Operowanie w środku przez Ismaheela było bardzo widoczne a już tym bardziej po planowanej zmianie Patrika Walemarka, który po 23 minutach gry na pozycji numer dziesięć opuścił murawę. Lech przez większą część mało interesującej pierwszej połowy miał dużą boiskową przewagę i jednocześnie kontrolę nad wydarzeniami, choć nie ustrzegł się paru błędów w rozegraniu piłki. Najbardziej zauważalną stratę zaliczył Wojciech Mońka, raz po jego stracie musiał faulował przesunięty z pozycji defensywnego pomocnika na środek obrony Patryk Prajsnar ukarany żółtkiem za faul taktyczny.
Ciekawie było pod koniec pierwszej połowy, gdy w 42 minucie lechici jak na treningu i prostymi podaniami rozklepali rywala z Uzbekistanu, w akcji z wykorzystaniem paru podań błysnęło kilku piłkarzy, w tym m.in. Yannick Agnero, który do gola na 1:0 dorzucił asystę przy bramce na 2:0. Chwilę później poznaniacy rozluźnili się, środek pola nie zdążył wrócić do obrony, przez co AGMK obił naszą poprzeczkę. Mimo tamtej sytuacji w pierwszych 45 minutach Lech Poznań był dużo lepszy od przeciwnika z miasta Olmaliq, już po 45 minutach można było dostrzec klasę naszego porannego sparingpartnera wyglądającego na zespół podobny do ekip z polskiej III-ligi.
Andreev
—
Gumny
Mońka
Prajsnar
Moutinho
—
Dudek
Gmur
—
Ismaheel
Walemark
Bengtsson
—
Agnero
ISMAHEEL I AKTYWNI BOCZNI OBROŃCY
—
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, rywal był jeszcze słabszy, Lech przy stanie 2:0 cały czas grał spokojnie notując udaną jednostkę treningową. Miło patrzyło się na lekkość w środku pola Taofeeka Ismaheela, który swoimi zejściami robił miejsce na prawej stronie Robertowi Gumnemu. Po zmianie stron także drugi boczny obrońca Joao Moutinho grał bardziej ofensywnie, szukał prostopadłych podań, 2 razy błysnął też środkowy pomocnik Karol Delikat oddając groźne strzały z kilkunastu metrów. Prowadzenie ataku pozycyjnego nie było dla Lecha większym wyzwaniem, AGMK nie radził sobie w obronie, o żadnym pressingu ze strony tego przeciwnika nie było mowy, dlatego długo pachniało bramką na 3:0. Po zmianie strony było kilka słabszych momentów, w których gra toczyła się w środku pola, ale często wystarczała chwila, by nagle piłka znalazła się na 12-15 metrze przed bramką golkipera z Uzbekistanu muszącego być gotów do interwencji. Być może Lech po 61 minucie podwyższyłby prowadzenie, gdyby boiska przez uraz głowy nie musiał opuścić Yannick Agnero. Iworyjczyk po wyskoku w naszym polu karnym zderzył się głową z rywalem, profilaktycznie opuścił murawę, członkowie sztabu medycznego musieli założyć mu cztery szwy.
CO ON ZROBIŁ?!
—
W 85 minucie z prostym dośrodkowaniem nie poradził sobie Plamen Andreev. Bułgar tylko w sobie wiadomy sposób nie złapał lekkiego dośrodkowania, wypuścił piłkę z rąk, pokraczną interwencją w powietrzu podał do rywala, który precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobył gola. Lech Poznań sam strzelił sobie bramkę przez juniorski błąd Bułgara, który w 85 minucie meczu zadbał o emocje w tym długo spokojnym sparingu. Kibice widząc niezdarną interwencję rywala Bartosza Mrozka mogli szybko się rozbudzić mówiąc do siebie – co on zrobił?! Po utracie bramki z niczego nagle AGMK przyspieszyło grę, w 88 minucie ten sam zawodnik próbował powtórzyć swoje uderzenie, lecz tym razem piłka po jego strzale nieznacznie minęła poprzeczkę. Wcześniej na boisku defensywny pomocnik zmienił ofensywnego pomocnika, ewidentnie Niels Frederiksen chciał już utrzymać wynik w tym nierównym meczu kontrolnym, w którym do 84 minucie wszystko wskazywało na pewne zwycięstwo Mistrza Polski bez straty bramki. Nagle Bułgar postanowił zadbać o emocje.
WNIOSKI, KTÓRE NA RAZIE NIEWIELE ZNACZĄ
—
Po meczu z szóstym zespołem ligi w Uzbekistanie 2025 można wyciągnąć jedynie niezobowiązujące wnioski. Na pewno cieszy powrót do gry Patrika Walemarka, który do 23 minuty kręcił słabymi Uzbekami czy efektywność Yannicka Agnero (gol + asysta). Na tle AGMK Olmaliq jak piłkarz z Bundesligi wyglądał prawy obrońca Robert Gumny, w drugiej połowie w jego ślady starał się pójść lewy defensor Joao Moutinho, pochwalić można także Karola Delikata a przede wszystkim cichego bohatera pierwszego dzisiejszego sparingu Taofeeka Ismaheela. Nigeryjczyk więcej operujący w środku niż na prawej pomocy momentami wręcz błyszczał, na różne sposobny rozgrywał piłkę, oddawał strzały, potrafił utrzymywać się futbolówką na połowie przeciwnika, na której momentami kręcił zawodnikami z odległego kraju. Oczywiście w polskiej lidze Ismaheel nie będzie miał tyle miejsca w środkowej strefie, nie będzie mógł bawić się z piłką tak jak dzisiaj, lecz na razie mowa o meczu kontrolnym z Uzbekami, w którym nigeryjski pomocnik zaliczył udaną jednostkę treningową. Po ostatnim gwizdku sędziego martwić może tylko niepewna interwencja Plamena Andrejewa w 85 minucie, prawdopodobne przegranie rywalizacji Wojciecha Mońki z Mateuszem Skrzypczakiem czy cztery szwy na głowie Yannicka Agnero. Na szczęście wiele wskazuje na brak poważnego urazu Iworyjczyka, który za parę dni powinien być gotów do normalnych treningów.
Drugi zimowy sparing 2026, sobota, 24 stycznia, godz. 8:45
LECH POZNAŃ – AGMK Olmaliq 2:1 (2:0)
Bramki: 8.Agnero 42.Bengtsson – 85.Uktamov
Asysty: 1:0 – Walemark 2:0 – Agnero
Żółte kartki: Prajsnar
Widzów: ok. 10
Lech:
Andreev
—
Gumny
Mońka
Prajsnar (80.Kowalski)
Moutinho
—
Dudek
Gmur (88.Kędziora)
—
Ismaheel
Walemark (24.Delikat)
Bengtsson
—
Agnero (61.Szymczak)
Rezerwowi: Pruchniewski, Kowalski, Delikat, Kędziora, Szymczak.
Kapitan Lecha: Gumny
Ustawienie Lecha: 1-4-2-3-1
Trenerzy: Frederiksen – Kasymov
Stan murawy: Bardzo dobry (równa płyta boiska)
Pogoda: +21°C, słonecznie
Miejsce: Al Forsan International Sports Resort (Abu Zabi, Zjednoczone Emiraty Arabskie)
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
The post Wnioski po drugim zimowym sparingu first appeared on KKSLECH.com.

