5 szybkich wniosków: Lech – Szachtar 1:3
Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.
NIEWYKORZYSTANE SZANSE PEREIRY
—
W czwartek 1,5 godziny przed meczem pojawiła się szansa na wygraną, ponieważ trener rywala Arda Turan nie wystawił najmocniejszego składu, były rotacje, byli od początku zawodnicy, którzy nawet wiosną nie grali. Lech wyszedł za to w składzie bliskim przewidywanego, zaskoczeniem był jedynie występ Joela Pereiry, który już w 7 minucie miał szansę po fazie przejściowej, szybko miał mnóstwo miejsca, miał piłkę na lepszej prawej nodze i nie wiadomo, dlaczego nie oddał strzału, tylko wrzucił piłkę na głowę rywala. Niedługo po tej zmarnowanej akcji Portugalczyk powinien podawać, a tym razem wolał uderzyć czyniąc to źle. Szkoda przede wszystkim tej pierwszej szansy, bowiem Szachtar Donieck szybko zaczął nad nami dominować, dłużej utrzymywał się przy piłce, na szczęście długo grał wolno i przewidywalnie dla naszej drużyny. Goście do 30 minuty grali tak jak w wielu spotkaniach ligi ukraińskiej czy w fazie ligowej Ligi Konferencji, kiedy mając wyższe posiadanie piłki byli za mało konkretni pod bramkami swoich rywali wygrywając przez to minimalnie.
GOL Z KONTRY I TYLKO 0:1
—
Lech Poznań do 36 minuty grał słabo popełniając wiele strat przez złe podania głównie Pablo Rodrigueza i Michała Gurgula. Goście szybko połapali się w grze Kolejorza, korzystali z tych strat i czasem zaczęli się nimi napędzać mając wtedy więcej wolnej przestrzeni, niż podczas prowadzenia ataku pozycyjnego. W 36 minucie gry Lech miał swoją akcję ofensywną, Mikael Ishak nawet mimo swojej słabej szybkości powinien szybciej gdzieś podać piłkę, niestety Szwed wolno poruszający się po murawie w prostej sytuacji zagrał prosto pod nogi rywala, który przeprowadził kontrę strzelając gola za sprawą płaskiego uderzenia rezerwowego Szachtara. Po tym golu Ukraińcy zaczęli już rządzić, napędzili się bramką na 1:0, napędzili się stratami popełnianymi przez naszych zawodników, rywale grający do pewnego momentu wolno i przewidywalnie mogli prowadzić do przerwy nawet 2:0, gdyby nie świetna interwencja już w doliczonym czasie gry Bartosza Mrozka. Nasz bramkarz został już minięty przez rywala, jednak jakimś cudem zdołał wyłuskać piłkę spod jego nóg.
PO MECZU I PEWNIE PO DWUMECZU
—
W przerwie można było po cichu liczyć na zlekceważenie nas przez Szachtar, co niestety nie miało miejsca. W 48 minucie Lechici przegrali następne pojedynki, łatwo dali się ograć w polu karnym i w juniorski sposób stracili drugiego gola. W 48 minucie gry realnie było już po meczu i przy okazji po całym dwumeczu, Lech Poznań wyraźnie odstawał od brazylijskiego Szachtara na polu taktycznym, technicznym i szybkościowym będąc tłem dla Ukraińców, którzy w pierwszej połowie i tak grali góra na 50% swoich możliwości. Kolejny raz warto podkreślić, że trener Arda Turan nie wystawił najmocniejszego składu, w Lidze Konferencji ponownie zarotował, dziś od początku postawił nawet na zawodników, którzy tej wiosny jeszcze nie dostali żadnej szansy. Dobre momenty Lecha Poznań między 70 a 85 minutą nie miały znaczenia, wówczas rywal po prostu odpuścił, po zmianach stracił koncepcję, w środku pola poluzował się tracąc wtedy koncentrację, z czego próbowała skorzystać nasza drużyna wrzucając na kwadrans wyższy bieg.
PRZEGRANA Z RYWALEM GRAJĄCYM NA STOJĄCO
—
Lech Poznań przegrał dziś zasłużenie przegrywając najprawdopodobniej cały dwumecz. Co najgorsze rywal nie pokazał pełni swoich możliwości i umiejętności, mimo wielu zmian w składzie zdecydowanie za łatwo zdobył przy Bułgarskiej aż 3 gole strzelając 2 bramki po naszych błędach. Kolejorz może i dał z siebie wszystko, ale był dziś daleko od nawet średniej formy, natomiast Szachtar mający w pierwszej połowie problemy z szybką grą w ataku pozycyjnym umiał nas skarcić kontratakami, z których przecież nie słynie. Lech Poznań dnia 12 marca zagrał słabo, słabiej niż można było się tego spodziewać. Mimo wymiany murawy nadal było za dużo strat, znów zawiódł Michał Gurgul, rozczarował Mikael Ishak (mimo gola kontaktowego), Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez, Joel Pereira czy nawet Wojciech Mońka. To spotkanie, w tym cały dwumecz najprawdopodobniej postawił krzyżyk na Nielsie Frederiksenie, który nie jest trenerem pucharowym, pod jego wodzą Lech przegrał u siebie w Europie już 3 raz i to zdecydowanie za łatwo. Prezes Piotr Rutkowski nie miał wielkiego ciśnienia na kolejne trofeum w postaci Pucharu Polski, cały klub liczył wyłącznie na pokonanie Szachtara Donieck, jemu wszystko było podporządkowane, wszyscy liczyli na kolejną rundę, kolejne pieniądze z pucharów, w tym na 1,3 mln euro premii od UEFA. Drużyna na oczach Rutkowskiego była jednak kiepska pod względem taktycznym i sportowym, marzenie Rutkowskiego raczej nie spełni się, Lech najpewniej nie przejdzie Szachtara i to może zdecydować o braku nowej umowy dla Duńczyka. Osiem dni temu Frederiksen zawiódł tylko kibiców chcących osiągać sukcesy, dziś prowadzony przez niego zespół był tłem dla Szachtara grającego w przemeblowanym składzie niszcząc marzenia osób najwyżej postawionych w naszym klubie.
TO MOŻNA BYŁO PRZEWIDZIEĆ
—
W ostatnim punkcie nie ma sensu za wiele pisać, w tym miejscu można by wkleić większość tekstu z ostatnich „Pyr z gzikiem”. Lech Poznań nie wiedział, jakim cudem wygrał 6 meczów z rzędu, teraz nie wie, dlaczego przegrał 3 kolejne spotkania? Można było przewidzieć to, co wydarzy się w Kolejorzu po jakiejś chorej fecie 1 marca z powodu pierwszego pokonania Rakowa od 3 lat i to na wiele kolejek przed końcem sezonu. Ligową wygraną za 3 punkty fetował cały klub, było turlanie się po kanapach, skakanie po stołach, w fanatyczny sposób zwykłe zwycięstwo ligowe fetował nawet Piotr Rutkowski. Prezes Lecha, który w odpowiednim czasie nie zachował koncentracji nie umiejąc sprowadzić drużyny na ziemię przed kolejnymi wyzwaniami, w ostatnich dniach znów czegoś się nauczył. Nauczył się tego cały klub, ale w sezonie 2025/2026 na pewne rzeczy, w tym na wyciągnięcie wniosków jest już zbyt późno. W ciągu tygodnia Lech odpadł z walki o trofeum będące przy tych rywalach na wyciągnięcie ręki, później poległ z kiepskim Widzewem prowadząc 1:0, a dziś za łatwo przegrał z Szachtarem, który nie grał na 100% i w najsilniejszym składzie. Kogoś to dziwi? Za długo żyjemy, za długo redagujemy ten jedyny poważny Lechowy serwis skupiający ludzi. Kogoś zaskoczy potężny cios, jaki w niedzielne popołudnie wymierzy nam Zagłębie, w tym Leszek Ojrzyński swoją taktyką? Wszyscy musimy być gotowi na bolesne uderzenie pamiętając, komu kibicujemy, jaki był cel klubu na marzec a może nawet jest (przejście Szachtara) oraz o trofeach zdobywanych raz na kilka lat. To Lech Poznań, to klub dla ludzi z kamienia, których nie da się zniszczyć.
Autor zdjęć: Dawid Ćmielewski
[See image gallery at kkslech.com]Stadion podczas Lech Poznań – Szachtar Donieck 1:3 (12.03.2026)
[See image gallery at kkslech.com]Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
The post 5 szybkich wniosków: Lech – Szachtar 1:3 first appeared on KKSLECH.com.

