Koncert natchnionej Linette. 6:3 i 4:0. Później nerwy. Aż nastał koniec
W Polsce był środek nocy, gdy tuż przed południem czasu wschodnioaustralijskiego marzenia o awansie do drugiej rundy w Melbourne odpłynęły Lindzie Klimovicovej i Kamilowi Majchrzakowi. W środę zostały jeszcze dwie szanse: najpierw Magdy Linette, a później Magdaleny Fręch. Większe szanse dawano Poznaniance - ona mierzyła się z Amerykanką Ann Li. I potwierdziła, że poniedziałkowa wygrana z Emmą Navarro nie była dziełem przypadku. Polka wygrała 6:3, 6:3.

