Top 10 (26.02-01.03)
Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.
Autor wpisu: Reyvan do newsa: To zwycięstwo po prostu im się należało! Lech Poznań – Raków Częstochowa 4:3
– „Trudno oceniać ten mecz.
Bo i ile zwycięstwo cieszy, to Lech zafundował sobie i kibicom niepotrzebne emocje.
Kompletnie głupio stracone wszystkie trzy gole, bo ewidentnych błędach obrony. Gurgul w pierwszej połowie przy tej pierwszej bramce, wrócił nie tylko do ustawień fabrycznych z początku sezonu, ale wręcz jeszcze pogłębiła mu się awaria. Mógł zrobić wszystko i wybrał najgorzej jak mógł. Kompletnie nie rozumiem dlaczego, dziś na tym boisko odbywało się to podawanie piłki do bramkarza, i to kilkukrotnie w tzw świetle bramki. Drugi i trzeci stracony gol, to też efekty błędów i głupich zachowań w obronie. Dla równowagi Lech był dziś naprawdę skuteczny w ataku, no i Agnero w końcu trafił piętką z piątego metra w nieoczywistej sytuacji.
Lech grał bardzo nierówno, po wyrównaniu na 1-1 nie było kontynuacji, i oddał kontrolę nad meczem, co skończyło się utratą kolejnego gola. Dobrze że padł ten gol na 2-2 do szatni. Po przerwie przecierałem oczy ze zdumienia, bo Lech jak nie Lech wszedł naprawdę dobrze w druga połowę, i zdobył gola. A później niestety znów odpuszczenie kontroli, i 3-3. A mogło się skończyć jeszcze gorzej. Sumując jednak jest to kolejny mecz który Lech wygrał, w ciągu pucharowo ligowym, i to do tego oczywiście bardzo ważny, bo z Rakowem. I po tym fatalnym początku w tym roku, Lech wygląda tak jakby miał jednak to MP zdobyć.”
—
Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Wystaw oceny po Lech – Raków
– „Ale meczycho! Ale gole! Football, bloody hell!
Dla takich wieczorów warto być kibicem Lecha. Dzisiaj Raków postanowił przyjechać na Bułgarską i zagrać z nami w otwarte karty. Ten mecz to było starcie dwóch bokserów z których żaden nie chciał trzymać gardy. Cios za cios. I kto wie jakby się to skończył gdyby nie anulowana bramka. Ale jedno jest pewne. Ten zespół wywalczył dzisiaj cholernie ciężkie trzy punkty. Notuje wspaniałą serię. Nie idzie tego nie docenić. Będziemy narzekać na stracone bramki, na minuty w których Lech był stłamszony. Ale to jaki charakter pokazał po każdym z tąpnięć jest niesamowite. Każda z naszych bramek dzisiaj łączy jedno. Nazwisko Gholizadeh. To jest piłkarz nie z tej bajki. Był przy każdej stworzonej sytuacji. Nie wyobrażam sobie żeby nie zrobić wszystkiego żeby przedłużyć tego gracza chociaż 1+1! Niesamowity jest to grajek. I możemy długo nie zobaczyć w Lechu takiego magika. Odblokował się Palma, niespodziewanym bohaterem Agnero. Za to po drugiej stronie rzeki dzisiaj Gurgul. Tu chyba nie ma co komentować. Gumny zaspał. Ale też bardzo bardzo słabo w środku pola Rodriguez. Co drugie podanie do nikogo. Dodam jeszcze że podobało mi się dzisiaj przygotowanie pod rywala. Bo Lech umiał w końcu wyjść spod pressingu Rakowa. I momentami wychodziło to aż nadwyraz dobrze, niestety nie mamy bramkarza grającego nogami a szkoda. Więc jak na to co mamy byłem dzisiaj zadowolony. A z drugiej strony nasz pressing z meczu na mecz wyglądał lepiej. Co też cieszy bo przeciwnicy mają mniej miejsca. Dalej w Lechu największymi bolączkami boki obrony. Ale jak widać da się wygrywać mecz. Wystarczy strzelić jedną bramkę więcej! Brawo Kolejorz!”
—
Autor wpisu: jerry21 do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Raków 4:3
– „1. Kolejorz zasłużył na to zwycięstwo w pełni!
Był lepszy pod każdym względem od gości.
A mecz? Po prostu MECZYCHO! Może to mecz sezonu w ekstraklasie? Seria Lecha niesamowita. Szósta wygrana z rzędu. Widać, że mental zawodników rośnie z każdym wygranym spotkaniem.
2. Po falstarcie na początku rundy widać, że Frederiksen wyciągnął właściwe wnioski. Piłkarze są dobrze przygotowani fizycznie, co pokazuje przebiegnięty dystans w kolejnych meczach. Widać z każdym spotkaniem, że to jest drużyna a nie zlepek piłkarzy. Wiadomo, że wyniki budują atmosferę. Po zdobytych golach oglądamy autentyczną radość, a to co było po bramce Agnero? O mało co go nie zadusili.
3. Absolutnym liderem dla mnie jest Ali Gholizadeh. W tym meczu miał udział przy każdym zdobytym golu. Umiejętnościami przewyższa naszą ekstraklasę. Chciałbym, żeby Lech go zatrzymał i przedłużył z nim kontrakt. Nawet przy jego częstych problemach ze zdrowiem. Ali musi zostać!
4. Trafioną decyzją było przestawienie Rodrigueza na pozycję nr 8. Tam daje sobie świetnie radę. Po za tym Pablo zmienił się i już nie macha rękoma i nie gestykuluje niepotrzebnie. Teraz walczy i zapieprza na całym boisku.
5. Cieszmy się bo jest z czego. Dogoniliśmy Jage, awansowaliśmy w lidze konferencji i jesteśmy w grze w pucharze Polski. Pamiętajmy jednak, że za mecz z Rakowem mamy trzy punkty, tak jak za każdy inny. W ekstraklasie każde spotkanie jest ważne, a tabela będzie najważniejsza na końcu maja. Wiadomo, że nie wygramy do końca wszystkiego i przyjdą również porażki. Każda passa się kiedyś kończy. Kolejorz gra co 3-4 dni i zdarzą się wpadki. Oby tylko było ich jak najmniej.
Mamy dobry zespół, który jest dobrze przygotowany. Piłkarzy stać na wiele. Cieszmy się więc dniem dzisiejszym i czekajmy na kolejne emocje!”
—
Autor wpisu: Spokojna Woda do newsa: Wystaw oceny po Lech – Raków
– „Ali Gholizadeh. Ten facet może kolejny raz poprowadzić Lecha do tytułu. To jest nie do opisania, jak potrafi wozić czołowych defensorów w Ekstraklapie. Fantastyczny występ i z czystym sumieniem wystawiam mu najwyższą ocenę. Wielu osobom może umknąć, ale super robotę wykonał dzisiaj Rodríguez. Zaraz po przerwie świetne prostopadłe podanie do Bengtssona, wyblokowany gracz Rakowa przed golem Milicia (dzięki temu piłka dotarła do Gholizadeha), kilka dobrych interwencji w obronie. Bardzo dobrze, że Fred & spółka znaleźli mu odpowiednie miejsce na boisku. Teraz naprawdę się przydał. Palma się przełamał. Po golu już śmielej strzelał i z większą pewnością siebie prowadził piłkę. Mam nadzieję, że to go ,,odetka” na dobre. Środek obrony już się wykrystalizował. Może i lepiej, że Milić nie zagra z Widzewem, zamiast z Zagłębiem. Podobnie z Kozubalem. Na drugim końcu bieguna dziś boczni obrońcy. Gumny był cieniutki, natomiast Gurgul nawiązał do swoich najgorszych meczów w ogóle. Gdyby nie asysta do Agnero, wystawiłbym mu jedynkę: niepewny w KAŻDYM zagraniu, fatalny błąd przy akcji poprzedzającej rzut karny dla Rakowa, ogólnie tragiczny występ. Już dawno takiego nie było. Mrozek solidnie, mimo 3 puszczonych goli. Umówmy się, że przy żadnym nie miał szans.”
—
Autor wpisu: Didavi do newsa: Zapowiedź: Lech – Górnik
– „Nic nie wiem przed tym meczem. Z jednej strony jesteśmy w super formie, z drugiej trudno oczekiwać, że będziemy wygrywać wszystko. Nawet logika Ekstraklasy, choć to Puchar Polski sugeruje spodziewać się niespodziewanego, tzn. tego, że słaby Górnik może pokonać mocnego Lecha. Jednego można być pewnym. Górnik wyjdzie zmotywowany, bardzo mocno zmotywowany. Mają ciśnienie na ten puchar, tak jak na puchary przez ligę. Zrobili transfery, żeby wycisnąć maksa z tego sezonu, bo wiedzą, że to jest ich szansa i okazja. Możemy się wymądrzać, a tak naprawdę dyspozycja dnia zdecyduje i tak naprawdę to dyspozycja Górnika. Oczekuję, że my poniżej pewnego poziomu nie zejdziemy, jeśli Górnik nie będzie dobrze dysponowany, będą grać to samo co ostatnio w lidze, to awansujemy. Jeśli się postawią, zagrają lepiej to pytanie jak my będziemy wyglądać fizycznie i ile zmian ostatecznie zrobi Frederiksen. Ja czuję, że zamiesza w składzie. Pereira i słusznie. Gumny przyda się bardziej na Widzew. Nie zdziwi mnie Moutinho, Walemark, Ismaheel. Moim zdaniem powinniśmy jednak wyjść najmocniejszym składem i zmieniać, nawet niezależnie od wyniku, bo zmęczenie na pewno będzie, a za chwilę Widzew. Byłem obrażony na ten puchar, ale mam ochotę w tym sezonie wybrać się na ten przeklęty Narodowy, bo czuję, że to jest TEN ROK. Ale najpierw musimy na chłodno ograć Górnik, nie przez wymianę ciosów jak z Rakowem, a taktycznie, rozważnie.”
—
Autor wpisu: Kibic71 do newsa: Wystaw oceny po Lech – KuPS 1:0
– „Po takich meczach zawsze najtrudniej o chłodną ocenę. Emocje jeszcze nie opadły, a w głowie ścierają się dwa obrazy — wynik, który się zgadza, i gra, która pozostawia sporo pytań. Lech zagrał na swoim poziomie i paradoksalnie to właśnie jest dobra wiadomość. Problem polega jednak na tym, że kibice coraz częściej oczekują czegoś więcej niż tylko „wystarczająco”. Piłka nożna nie jest grą powtarzalną. Nie da się rozegrać całego sezonu na najwyższych obrotach, a spotkania z teoretycznie słabszymi rywalami bardzo często okazują się trudniejsze niż starcia z faworytami. Wystarczy przypomnieć wczorajszy występ Jagiellonii we Florencji — momentami aż trudno było uwierzyć w to, co oglądamy. Idąc tym tokiem rozumowania, Jaga powinna dominować w Ekstraklasie bez najmniejszego problemu, a przecież rzeczywistość brutalnie weryfikuje takie założenia. Nawet oni rok temu z naszym wczorajszym rywalem wygrali zaledwie 1:0. Każdy mecz pisze własny scenariusz. I właśnie dlatego kluczowe staje się przygotowanie do spotkania. Tu pojawiają się największe wątpliwości. W grze Lecha coraz częściej można wyczuć brak odpowiedniej energii, a wraz z nią cierpi zgranie zespołu. Z perspektywy trybun wygląda to momentami jak niezdrowa rywalizacja wewnątrz formacji, która bardziej rozbija drużynę, niż ją buduje. Odnoszę wrażenie, że część zawodników — szczególnie zagranicznych — zaczęła wierzyć, że sama obecność na boisku wystarczy, by mecze wygrywały się same. Palma, Walemark, Ismaheel, Bengtsson, a także Agnero i wciąż nierówny Rodriguez — to piłkarze, od których oczekuje się więcej. Nie chodzi nawet o pojedyncze słabsze występy, lecz o brak widocznego progresu. Pojawia się więc pytanie: gdzie tkwi problem? W charakterach? W zarządzaniu szatnią? W nadmiarze ambicji, które zamiast napędzać, zaczynają ciążyć? Inne kluby pokazują, że nawet z mieszanki silnych osobowości można stworzyć dobrze funkcjonujący mechanizm. Sam mecz był obrazem drużyny grającej bez przekonania. Zbyt wolno, zbyt zachowawczo, momentami jakby bez wiary we własną skuteczność. Są jednak w sezonie takie dni, kiedy nic nie układa się tak, jak powinno — i to spotkanie było właśnie jednym z nich. Najważniejsze pozostaje to, że zostało wygrane. Jest awans i jest kolejny krok. Teraz przed Lechem mecz z Rakowem. Spotkanie, którego znaczenia nie trzeba nikomu tłumaczyć. Grając w Poznaniu, nie można mówić o innym scenariuszu niż walka o zwycięstwo. Kibice mają prawo oczekiwać reakcji — większej intensywności, determinacji i jakości, która odpowiada potencjałowi tej drużyny. Bo potencjał wciąż jest. I właśnie dlatego wymagania pozostają wysokie.”
—
Autor wpisu: Mirco do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Raków 4:3
– „Wiele razy dostawaliśmy mokrą ścierą w twarz, więc zwycięstwo z Rakowem nam się należało A tak zupełnie poważnie mega się cieszę jak inni forumowicze z wczorajszej wygranej. Przede wszystkim dlatego, że pokonaliśmy ekipę, z którą nam ostatnio kompletnie nie szło. (z drugiej strony w swojej historii medaliki swój największy łomot dostali od … LECHA). Na sam Raków się nie napinam, bo choć mają jak na polskie warunki rozsądnego właściciela, to myślę, że to projekt na kilka lat, który niebawem nie będzie się liczył w walce o MP. Raków od kilku lat – oddając że nielubiany u nas Papszun naprawdę ogarniał, ten potencjał ludzki, jaki zastał w Rakowie i dzięki przemyślanym transferom, z sezonu na sezon rósł, ale jego wzrost, ma swoje ograniczenia – o czym wspomniany trener wiedział, i dlatego odszedł do kompletnie u nas znienawidzonej drużyny z Warszawy. Medaliki kilka ostatnich lat korzystały, że w ekstraklapie słabe były drużyny które od lat w niej rządziły (niestety wtedy także nasz LECH) – stąd tytuły MP dla nich lub Jagi. Gdy tylko rok temu u nas ogarnął tematy Frederiksen, o mistrzostwie mogli pomażyć. Nawet jeśli ktoś to chciałby kwestionować, to przypominam, że w zeszłym sezonie LECH był zdecydowanie najmocniejszą drużyną i tylko przez wlasne rozdawnictwo punktów, podawaliśmy tlen reszcie drużyn z czołówki ekstraklapy. Nie inaczej jest w tym sezonie. Cieszę się, że wczoraj wygraliśmy, ale sezon się jeszcze nie kończy i mam nadzieję, że tak jak wczoraj Kolejorz będzie cisnął z nogą na gazie do samego końca. W lidze, w pucharze i nawet w LKE. Spójrzmy realnie – tzw. „wielcy” naszej rodzimej ligowej są albo w totalnym kryzysie (tęczowa, rts czy śledzie), albo ich nawet w stawce aktualnie nie ma (Wisła, Ruch) jedynym wyjątkiem, jest Górnik, który w sumie jest zagadką. Wniosek? Dwa pierwsze mecze nie przegraliśmy, z silniejszymi drużynami – rozdaliśmy komplet punktów ekipom, które jeździły na przysłowiowych dupach i gonili do każdej straconej piłki jak do pożaru. Gdy tylko nasi, zaczęli walczyć to w „rewanżu” z Piasta nie było co zbierać. Tak więc jeśli w każdym meczu Kolejorz wyjdzie naładowany mentalnie – tak jak wczoraj, walczący – to o Majstra i o Puchar jestem spokojny. Obiektywnie takiej ofensywy jaką mamy, w naszej ekstraklapie nie ma aktualnie nikt – czas to wykorzystać! Oprócz wygrywania kolejnych meczów w tym sezonie marzy mi się jeszcze jedno: zlejmy na wyjeździe rts i u siebie dobijmy tęczową – wiem, to nie będzie ostatnia kolejka, ale kiedyś oni chcieli cieszyć się ze swojego MP przy Bułgarskiej – może my będziemy się cieszyć z ich spadku ”
—
Autor wpisu: yarek76 do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Raków 4:3
– „To był solidny mecz w wykonaniu Lecha. Ogromnie cieszy to, że dwa razy Lech potrafił odrobić straty a finalnie wygrać mecz. Kolejna wygrana z rzędu powinna pozytywnie wpłynąć na drużynę, ich wiara w umiejętności zdecydowanie powinna rosnąć po takich meczach i seriach wygranych. Były w tym meczu niestety indywidualne błędy piłkarzy, ale jako drużyna stanęli na wysokości zadania: ten mecz trzeba było wygrać i Kolejorz to zrobił! Na plus trzeba uznać to, że mamy w bezpośrednich meczach korzystniejszy bilans. Nie wiemy jak się sezon skończy, ale nie ma potrzeby zaprzątania sobie głowy tym, co się będzie liczyło gdyby na koniec sezonu Lech i Raków miały tyle samo punktów. Palma zapewne odetchnął z ulgą po tym, jak w Częstochowie się nie popisał, wreszcie gol na jego koncie. Przewaga Lecha widoczna jest również w pomeczowych statystykach, to już kolejny mecz w którym piłkarze Kolejorza mają większy przebiegnięty dystans niż rywal. Liczba strzałów w tym celnych po stronie Lecha i przełożyło się to na strzelone gole. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że zdrowy Ali to jest magik, gigant i piłkarz, który robi ogromną różnicę na boisku. Mam nadzieję, że pierwsze rozmowy zostaną podjęte z Alim w najbliższym czasie, bo w teorii on może rozmawiać już z kimkolwiek by chciał, zostało mu kilka miesięcy do końca kontraktu. Zdecydowanie do priorytetów włodarzy klubu powinno należeć zadbanie o to, aby powalczyć o zatrzymanie Aliego w Poznaniu.
W meczu z Rakowem na plus warto dodać zmiany, jakie zostały przeprowadzone. Gumny grał z kartką a Joel po zmianie dobrze się prezentował na boisku. Walemark widać było, że chce się zaprezentować jak najlepiej. Ouma wyjątkowo poprawnie się spisywał. Gol Agnero z pewnością jemu doda nieco większej pewności siebie ale też pozytywnego kopa, bo reakcja drużyny mówi sama za siebie. Nie ma co tutaj wypisywać czy miał farta czy celowo zagrał, gol o gol a ten smakuje jeszcze lepiej, bo dał Lechowi wygraną i cenne 3 punkty. Mam nadzieję, że w każdym kolejnym meczu Lech będzie wychodził w pełnym skupieniu i nastawiony na walkę od początku do końca. Tak jak w Kielcach Lech zagrał świetną pierwszą połowę, tak wczoraj druga musiała być lepsza od pierwszej i była. Oby Lech z każdym meczem nabierał większej pewności w grze i prezentował się równie solidnie w obu połowach każdego kolejnego spotkania. Po takim meczu wiara w obronę tytułu MP powinna być jeszcze większa w drużynie, czego sobie i wszystkim życzę!”
—
Autor wpisu: arturlag do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Raków 4:3
– „Jedno z tych spotkań, które pamięta się latami. Zapamiętamy je na długo jeśli sezon zakończy się sukcesem, a patrząc na grę Kolejorza – sukces jest coraz bardziej prawdopodobny. W momentach gdy rywal zagra szybciej i bardziej zdecydowanie w ataku niestety mamy nadal poważne problemy w obronie i jest to rzecz zdecydowanie do poprawy, bo nie zawsze uda się zagrać z taką siłą w ataku ja wczoraj. Jeśli przeciwnik wciśnie nam bramkę i zagra konsekwentnie w tyłach ( czytaj – postawi autobus w polu karnym), to mogą być większe problemy ze zdobywaniem goli. Wczoraj Raków starał się bronić, ale robił to bardziej nieudolnie niż za kadencji MP, a my na dodatek mieliśmy w zespole Alego , który kolejny raz dołożył cegiełkę do zdobycia tytułu najlepszego pomocnika w Ekstraklasie. Moim zdaniem nie ma sobie równych w naszej lidze jeśli chodzi o technikę, przegląd pola. Jego kultura gry jest na poziomie światowym i trzeba tylko mieć nadzieję, że wytrzyma bez kontuzji do końca sezonu, bo Ali w takiej formie jest dla drużyny niezastąpiony. Odnotować trzeba że w tym spotkaniu przebiegł na dodatek największy dystans z wszystkich. Wszyscy wczoraj zagrali z dużym zaangażowaniem a na pochwałę zasługuje także Palma. Krytykowany ostatnio za to że nie daje zespołowi tyle ile piłkarz z jego umiejętnościami powinien dawać – szarpał i starał się być pod grą cały czas. Widać że nie jest w najwyższej dyspozycji ale może ta zdobyta bramka pozwoli mu odetchnąć psychiczne i zacznie spełniać pokładane w nim nadzieje, a podczas obecnego maratonu jego dobra dyspozycja może być kluczowa, tym bardziej że Wallemark jest w tym momencie bez błysku a Hakans to jednak nie ten poziom. Dla mnie dużo mówiącym obrazkiem z tego spotkania była radość drużyny po golu Agnero. Taka euforia jak po wygranym trofeum, pokazuje że w tym zespole jest chemia, piłkarze chcą kolejnych sukcesów i mimo, że nie wszyscy mają miejsce w pierwszej jedenastce to tworzą zgrany team i zostawiają serducho na murawie. Dzięki za wczoraj.”
—
Autor wpisu: Discovery do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Raków 4:3
– „Tak jak redakcja spuentowała relację live z meczu; „To zwycięstwo po prostu im się należało!”. Koniec, kropka i basta! Raków w końcu pokonany, Raków w końcu odczarowany! Raków trzymany krótko przy r.yju, Raków wyhamowany, Raków sprowadzony na ziemię, Raków ogolony z pychy i buty, po prostu – Raków w końcu utemperowany! Słychać było tylko skowyt, płacz i jęki trenera Tomczyka, który zamiast być obiektywny i pisać swoją historię, to wszedł idealnie w brudne buty Papszuna i niczym mu nie ustępując czarował rzeczywistość. Widać, że Śląskie, Częstochowa, Raków to stan umysłu. Im więcej będą temperowani przez inne drużyny tym szybciej zaczną pokornieć.
Wracając do meczu – To nie był mecz to było Meczycho przez wielkie M! To był Prawdziwy Rollercoaster! Od stanu 0:1 do 4:3! Trzeba mieć Jaja! Ten zespół rośnie w siłę, ten zespół pokonuje własne bariery, ten zespół śrubuje kolejną passę zwycięstw, która tak bardzo była Nam potrzebna by uwierzyć, że niemożliwe nie istnieje, że ten rok może być i chyba wszystko wskazuje, że będzie Przepiękny. Po takim meczu, Mental = Level Hard! Natomiast Sufit tego zespołu wywindował wyżej niż jest napięta sama membrana przy Bułgarskiej, sufit tego zespołu przewyższył już wydumane ego samego Rakowa! Piłkarze piszą nową, jeszcze lepszą historię. Kto wie czy nie cudowną historię..
Po meczu z Koroną pisałem; „Ta przepiękna passa, ten wysoki, a jakże zasłużony awans /w tabeli/ na pewno natchnie chłopków do jeszcze bardziej ciężkiej pracy by polepszyć swoje zachowania na boisku tym samym pozwoli na dalsze kontynuowanie zwycięskiej ścieżki. Jestem tego pewien, że Lech jeszcze nie skończył Nas pozytywnie zaskakiwać”. Nie myliłem się! Lech nas zaskakuje z meczu na mecz. Po spotkaniu z Koroną mieliśmy serię 3 zwycięskich meczów w Lidze i 4 z LK włącznie. Po meczu z Rakowem mamy 4 kolejne zwycięstwa w Lidze i 6 łącznie z LK. Passa trwa i będzie trwała! Jesteśmy na Fali.. Lech potrzebował właśnie takiego meczu jak z Rakowem, meczu który w obliczu maratonu meczów co 3-4 dni wymaże im z głowy zmęczenie spowodowane kumulacją tylko pozwoli na wygenerowanie dodatkowych pokładów energii, takiej werwy i animuszu. Po takiej serii szkoda byłoby spocząć na laurach, potknąć się po czym ją przerwać i popsuć sobie humory.
To wszystko pozytywnie zaskoczyło, to wszystko zaczyna się zazębiać, to wszystko zaczyna wyglądać tak jakbyśmy sobie tego wszyscy życzyli. Parę tygodni temu, po porażkach z Lechią i Piastem parę osób kwestionowało, wręcz wyśmiewało fakt czekania na ofensywnych piłkarzy, którzy leczyli wcześniej kontuzje, że to nic nie da i nie dało, i że sezon jest przegrany. Myślę, że mecz z Rakowem otworzył im oczy i dał im niepodważalną odpowiedź, że byli w błędzie! No bo jak można kwestionować takie bogactwo? Bengtsson, Ali, Walemark, Hakans, Ismaheel, Palma, Rodriguez, Ishak i Agnero? Kto w lidze ma taką ofensywę? Nikt! Trzeba zrobić wszystko by obronić i ponownie zdobyć MP, które będzie predestynowało włodarzy do utrzymania takiej kadry, a także wzmocnieniem defensywy to wtedy zespół będzie kompletny i ze spokojem gotowy na 3 fronty tak by w obliczu różnych boiskowych anomalii /kontuzji, żółtych kartek tudzież spadek formy pojedynczych piłkarzy/ nie stracili na jakości.
A tymczasem prosiłbym uprzejmie tych malkontentów, nie o przeprosiny tylko o ugryzienie się w język po czym delektowaniem się wynikami jak i grą Kolejorza, a z oceną poczekać do końca sezonu. Mnie takie prowokacje i nieuzasadnione zrzędzenie oraz gderliwość nie zraża. Nie mniej przykro się czyta te głupie prowokacje, że sezon jest przegrany, że Fred musi odejść, że musimy skupić się na 4-5 miejscu dającym europejskie puchary. Nie! Nic z tych rzeczy gramy o pełną pulę! Gramy o MP, gramy o PP i jak najlepszy wynik w LK. To co pokazuje Lech w ostatnim czasie to prężenie muskułów, to istny pokaz siły mentalnej! Jesteśmy Najlepsi! Dwie łyżki dziegciu. Tak jak pisałem parę tygodni wcześniej – Gurgul jest najsłabszym ogniwem zaraz po Skrzypczaku. Oboje przyczynili się do zawalenia wielu meczów w tym sezonie. Mogą sobie ręce podać! Jedyny co zrobił postępy i robi je nadal to Mońka. Dobry piłkarz nie może mieć formy w kształcie sinusoidy jak to bywa u Gurgula. Dobry piłkarz nawet jak popełni błąd/błędy to jego mental się nie zmienia, jego mental jest na tyle silny, że od razu nakrywa czapką swoje wcześniejsze lapsusy, nie popuszcza w gacie niczym czekoladowy przedszkolak i nie dopuszcza do kolejnych newralgicznych sytuacji! Dobrze, że mamy Najlepszą ofensywę w Ekstraklasie i strzeliliśmy o tę jedną bramkę więcej. Nie zmienia to faktu, że nie możemy opierać obrony na chimerycznym, wolnym, ustawicznie popełniającym elementarne błędy w piłkarskim rzemiośle Gurgulu. Nie chcę mi się wierzyć, że Moutinho jest jeszcze słabszy! Promocja trwa w najlepsze! Czekam do lata, aż sprzedadzą tego Gurgula i zostanie zakupiony konkretny LO wraz ze ŚO.
Mrozek? Tak wiem, wybronił Nam wiele meczów i w dzisiejszym również parę razy uratował Nam tyłek ale nadal popełnia dziwne, irracjonalne błędy. A propos „tyłka” Mrozek powinien trochę schudnąć, takie 5-6 kg, bo rusza się jak wóz z węglem, jest tak ociężały, że tyłek mu tak faluje po zderzeniu z murawą niczym Tsunami na Phuket w 2004 roku. Miejscami porusza się jak mucha w smole! Baszczyński w studio C+ mówił, że strzał Iviego był nie do obrony. Nie zgodzę się – to był oczywiście precyzyjny, piękny techniczny strzał a’la spadający liść bez przesadnej prędkości, ale Mrozek nie wiedzieć dlaczego zamiast wyczekać to za szybko zareagował /coś sobie ubzdurał/ i już chciał się rzucić w lewą stronę, przez co został złapany na wykroku, a dalej to już mógł odprowadzić piłkę wzrokiem. Gdyby nie błędy w obronie to wygrana byłaby okazalsza. Tak na koniec, to był piękny mecz, to był piękny niedzielny wieczór, nieoczekiwane zwroty akcji, 7 bramek, mecz trzymający w napięciu do ostatniego gwizdka z pięknym happy endem dla Lecha i Lechowej społeczności. Takich spotkań oczekujemy, dla takich spotkań warto żyć. Jest moc!”
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
The post Top 10 (26.02-01.03) first appeared on KKSLECH.com.

