Lutowe dwumecze w Europie (II)
Lech Poznań za niespełna 2 tygodnie w Finlandii rozegra pierwsze spotkanie w ramach 1/16 finału Ligi Konferencji 2025/2026. Wykorzystując dwumecz fazy barażowej Conference League z KuPS Kuopio można przypomnieć poprzednie lutowe rywalizacje Kolejorza na arenie międzynarodowej. Dziś część druga.
Domowe spotkanie ze Sportingiem Braga rozegrane w lutym 2011 pod względem pogodowym było podobne do tego z Udinese Calcio. Wówczas w naszym raporcie meczowym zanotowaliśmy -4 stopnie, ale przez przez wiatr odczuwalna temperatura była wtedy dużo niższa. Na dodatek podobnie jak 2 lata wcześniej lechitom znów przeszkadzał padający śnieg, którego dzień wcześniej podczas przedmeczowych treningów udało się uniknąć. Kilkanaście godzin przed spotkaniem ze Sportingiem Braga w ramach 1/16 Ligi Europy 2010/2011 nasz zespół ćwiczył na boisku treningowym, Portugalczycy już na głównej płycie, która po zimie i po wcześniejszym grudniowym starciu z Juventusem Turyn była w kiepskim stanie.
Jose Maria Bakero Escudero (trener Lecha): – „Jestem zadowolony, że po takiej długiej przerwie, będziemy mogli zagrać w takim meczu. Dziś popołudniu zadecydujemy, kto tak naprawdę będzie mógł zagrać w jutrzejszym spotkaniu. Znamy już Bragę i to bardzo dobrze. Wszyscy zawodnicy są przygotowani mentalnie do tego meczu. W czwartek na murawę wybiegnie optymalna jedenastka, która najbardziej jest przygotowana do gry.”
– „W tym meczu najważniejsza jest koncentracja. Najważniejsze, aby publiczność dopisała, a my na pewno skupimy się na grze. Trzeba odważnie podejść do tego meczu. Nic na pewno jutro się nie wyjaśni, bo liczy się przecież dwumecz. Jeśli ktoś jutro będzie grał, to nie będzie mu zimno. Mi w meczu z Juve też było zimno, ale w środku cały się paliłem.”
– „Z Bragą musimy zagrać dwa inteligentne mecze. Trzeba zagrać agresywnie i nie pozwolić Bradze wejść w swój rytm. Jest to rywal bardzo solidny. Pokonał m.in. Arsenal, Sevillę czy Partizan, więc na pewno jest to bardzo dobry zespół. Szkoda, że nie możemy zapełnić całego stadionu. Mimo to, trzeba wymagać od kibiców, by dali z siebie wszystko.”
– „Jeśli chodzi o zawodników, którzy nie mogą zagrać, to jesteśmy na tym samym poziomie. Nad Bragą mamy taką przewagę, że wróciliśmy z obozu i jesteśmy świeżsi. Szansę oceniam jednak 50 na 50.”
[See image gallery at kkslech.com]Hugo Viana (pomocnik Bragi): – „Warunki w Poznaniu nie są dobre, ale myślę, że nie będą jutro stanowic problemu, bo wszyscy nasi zawodnicy w trakcie swojej kariery grali już w takiej pogodzie. Niektórzy nasi zawodnicy mają kontuzje, ale rezerwowi też sobie poradzą. Nie możemy także myśleć o poprzednich meczach, tylko skupić się na jutrzejszym.”
– „Na pewno będzie to bardzo trudny mecz. Zespół, który zremisował z Juventusem z pewnością jest groźny. Nie mogę wymienić, kogo obawiam się najbardziej, bo byłoby to nie fair. Lech jest groźny jako cała drużyna. Musimy grać agresywnie i na takim samym poziomie, jak z innymi drużynami. Jeśli potrafiliśmy zwyciężyć wcześniej, to tym bardziej teraz.”
Domingos Paciencia (trener Bragi): – „Mam w Polsce dobre wspomnienia. Ostatnio, gdy tutaj byłem, to wygrałem i myślę, że jutro będzie tak samo. W Poznaniu zostaliśmy przyjęci bardzo dobrze. Lech ma bardzo dobrych piłkarzy, którzy są znani w Europie. Musimy się więc skupić, aby tutaj wygrać. Każdy piłkarz, który jutro zagra jest przygotowany. Niestety boisko prawie nie ma trawy i będzie to dodatkiem do trudnego meczu, który się zapowiada.
– Gramy jutro, aby wygrać. To jest moja szkoła i tak uczę piłkarzy. Zobaczymy dopiero jutro, jaki będzie wynik. Nie mogliśmy przewidzieć sytuacji, a ten sezon na pewno nie jest dla nas łatwy. Pamiętam, jak zabrałem Ślusarskiego do Portugalii. Strzelił dla klubu dziewięć goli i był dobrym zawodnikiem, podobnie zresztą, jak Djurdjevićteż mający za sobą występy w lidze portugalskiej.
– Mam jeszcze kilka wątpliwości. Nie wiem kogo wystawię, ale ostatnio oglądaliśmy mecze Lecha i wiem, że gra bez kilku podstawowych naszych zawodników sprawi, iż mecz z Lechem będzie dla nas trudniejszy. Myślę, że nie ma faworyta tego meczu. Jeden z zespołów był Mistrzem Polski, a drugi wicemistrzem Portugalii. Obie drużyny mają w swoich składach obcokrajowców. Jeśli chodzi o temperaturę, to kiedyś trenowaliśmy już w Bradze na śniegu. Poradzimy sobie i zagramy dobry mecz.”
[See image gallery at kkslech.com]Przed spotkaniem UEFA ze względów bezpieczeństwa zmniejszyła pojemność stadionu do 30 tysięcy kibiców. Wydział Kontroli i Dyscypliny UEFA ukarał wtedy nasz klub karą grzywny w wysokości 20 tysięcy euro oraz karą meczu bez udziału publiczności w zawieszeniu na dwa lata za m.in. zaniedbania związane z ewakuacją kibiców, za wąskie przejście za II trybuną, za brak stewardów na niej, za zapchane ciągi komunikacyjne, błędne oznaczenia krzesełek czy zatłoczone wyjścia. Oczywiście kara dotyczyła wcześniejszych meczów Lecha Poznań w fazie grupowej Ligi Europy. Przez UEFA spotkanie Kolejorza z Bragą zobaczyło tylko 29133 widzów, a w Kotle wielu kibiców miało na sobie odblaskowe kamizelki.
Dnia 17 lutego 2011 roku śnieg, mróz oraz wiatr mocno dawał się we znaki zarówno kibicom jak i zawodnikom. Lech po cichu liczył, że Sporting nie będzie umiał grać w takich warunkach, jednak się przeliczył. Braga leży na północy Portugalii, gdzie czasem śnieg też dociera, zatem przeciwnik nieźle poruszał się po murawie. Pierwsza odsłona pierwszego meczu 1/16 Ligi Europy 2010/2011 była wyrównana. Druga także i na dodatek toczyła się w szybkim tempie. Piłka po śliskiej murawie, a właściwie ziemi kulała się bardzo szybko. Zawodnicy ślizgali się po boisku, trudno im się biegało, ale nikt nie odpuszczał. W końcu w 72 minucie kapitalnym prostopadłym podaniem popisał się Sergei Krivets, sam na sam z bramkarzem wyszedł Artjoms Rudnevs, który na spokoju wpakował piłkę do siatki. Lech objął prowadzenie, wygrał 1:0 i do Portugalii leciał z niezłą zaliczką. Kolejorz miał o co walczyć w rewanżu, bowiem zwycięzca tej pary grał dalej z wygranym dwumeczu Sparta Praga – Liverpool (dalej przeszli wówczas Anglicy).
1/16 Ligi Europy 2010/2011 – czwartek, 17.02.2011, godz. 19:00
Lech Poznań – Sporting Braga 1:0 (0:0)
Bramka: 72.Rudnevs
Żółte kartki: Wilk, Stilić – Custodio
Widzów: 29133 (pojemność ograniczona przez nakaz UEFA)
Sędzia: Vladislav Biezborodov (Rosja)
Lech: Kotorowski – Kikut, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Krivets, Djurdjević – Wilk (54.Kiełb), Stilić, Ślusarski (46.Możdżeń) – Rudnevs (84.Ubiparip).
Rezerwowi: Burić, Wołąkiewicz, Kiełb, Henriquez, Ubiparip, Możdżeń, Kamiński.
Braga: Artur – Garcia, Kaka, Rodriguez, Silvio – Custodio, Viana, Lima, Salino, Barbosa (68.Alan) – Meyong (87.Mossoro).
Rezerwowi: Cristiano, Dani, Mossoro, Alan, Peterson, Capela, Toumany.
Pogoda: -4°C, opady śniegu
Domingos Paciencia (trener Bragi): – „Mecz był przez nas kontrolowany do 72. minuty. Wtedy popełniliśmy błąd i Lech zdobył gola. Uważam, że mój zespół zagrał dobre spotkanie, ale murawa na pewno miała wpływ na wynik, a właściwie jej zły stan. W ostatnich minutach gry nie istnieliśmy na boisku, bo byliśmy zmęczeni. Na pewno nie tylko zmęczenie nam zaszkodziło, ale też pogoda i zła murawa. Wynik dwumeczu się jeszcze nie wyjaśnił. Tutaj popełniliśmy dosłownie jeden błąd, który zakończył się bramką, ale u siebie na pewno zagramy w silniejszym składzie niż dzisiaj.”
Jose Bakero (trener Lecha): – „Zostaje jeszcze 90 minut, bo to dopiero pierwszy mecz. Dla nas najważniejsze było wygrać i nie stracić bramki. To nam się udało, więc oczywiście jestem zadowolony. Mieliśmy ciężkie pierwszych 15 minut, bo musieliśmy wejść w nas rytm. Gdy to nam się udało widziałem, że Braga nam nie zagraża. Mieliśmy swoje sytuacje i wiele stałych fragmentów gry, dlatego nie patrzę, jakie mieliśmy posiadanie piłki.”
Sergei Krivets (pomocnik Lecha): – „Naszym zadaniem było zagrać na zero z tyłu. Dobrze, że udało nam się strzelić bramkę. Na pewno mecz był podobny do tego z Juventusem, bo mieliśmy podobną pogodę. Założenie było takie, by grać piłkę za plecy piłkarzom Bragi. Parę razy dobrze wyszedł bramkarz, ale raz przysnął i wyszła z tego bramka. Kiedy my mieliśmy sytuacje, zawodnicy Bragi symulowali faule. Byliśmy jednak na to przygotowani, myślę że 1:0 to dobry wynik dla nas. W rewanżu trzeba zagrać tak jak dziś i myślę, że będzie dobrze. W Bradze nie wolno nam się cofnąć. Trzeba strzelić bramkę.”
Krzysztof Kotorowski (bramkarz Lecha): – „Gdybyśmy strzelili jeszcze jedną bramkę, byłoby lepiej. Braga to jednak bardzo dobry zespół i cieszmy się z tego, co jest. Bramka jest strzelona, a nie stracona i to jest dobra zaliczka przed rewanżem. Przed meczem nie chciałem śniegu, ale rano się obudziłem, patrzę i jest. Co zrobić, takie jest życie i na to nie mamy wpływu. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale jakoś sobie poradziliśmy. Nie wiem, komu dziś się lepiej grało w tych warunkach. Będziemy mądrzejsi dopiero po rewanżu. W Bradze na pewno będą warunki bardzo dobre i zagramy tam na świetnej murawie. Uważam jednak, że ta pogoda była trochę po naszej stronie, choć dla nas była to trochę nowość, ponieważ ostatnio w Turcji, czy w Hiszpanii trenowaliśmy na zielonych boiskach.”
Ivan Djurdjević (zawodnik Lecha): – „Był to kolejny udany mecz, ale jeszcze nic nie wygraliśmy. Wiedzieliśmy, że Braga to bardzo dobra drużyna, a dziś postawiła ona poprzeczkę bardzo wysoko. Myśle, że w takich warunkach zagraliśmy dobrze i wykorzystaliśmy tą jedną sytuację po której strzeliliśmy bramkę. Wiemy, że czeka nas w Bradze bardzo ciężki mecz, ale myślę, że damy radę. Na pewno widać, że Braga jest bardzo dobrą drużyną i przede wszystkim szybką. Przechodzi szybko z obrony do ataku, ale że gramy dobrze w defensywie, to czekaliśmy na swoją sytuację, którą wykorzystaliśmy. W takich warunkach jak wczoraj, na pewno nie gra się łatwo. Piłka często daleko uciekała, ale myślę, że w takich warunkach Bradze grało się trudniej niż nam. Teraz my mamy trochę większe szanse na awans. Mimo to, wciąż musimy walczyć, bo dużo jest przed nami. Dzięki wygranej, szanse na awans są spore, ale jeszcze jest drugi mecz, który musimy wygrać i awansować dalej. Dla nas był to pierwszy mecz w tym roku i wiadomo, że powoli musimy przyzwyczaić się do gry. W rewanżu nikogo się nie boimy. Graliśmy już przeciwko większym gwiazdom od graczy Bragi. Jest tam jednak kilku dobrych graczy, ale my też mamy swoje atuty, więc w Portugalii zagramy o zwycięstwo.”
Bartosz Ślusarski (napastnik Lecha): – „W pierwszej połowie za dużo graliśmy długą piłką. Braga częściej utrzymywała się wtedy przy piłce, dlatego mieli więcej z gry i samych strzałów. My wtedy akurat nie graliśmy dobrze. Wiedzieliśmy, że Braga będzie próbowała atakować, mimo, że grała na wyjeździe. To jest taki zespół, ale myśleliśmy, że już w pierwszej połowie uda nam się dłużej przetrzymywać piłkę. Niestety tego zabrakło.”
[See image gallery at kkslech.com]Lech Poznań triumfując u siebie nad Sportingiem Braga 1:0 leciał do Portugalii obronić zaliczkę. Na wagę awansu mógłby być gol, bowiem wtedy bramka strzelona na wyjeździe „liczyła się podwójnie”. Rewanż rozegrany dnia 24 lutego 2011 roku rozpoczął się od niewykorzystanej szansy Semira Stilicia grającego niespodziewanie na szpicy. Bośniak wpadł w pole karne, jednak uderzając płasko posłał piłkę tuż obok bramki. W 8 minucie Krzysztof Kotorowski w swoim stylu wypuścił piłkę z rąk po płaskim strzale, wypluł ją przed siebie i wobec dobitki Alana był bezradny. Lech nie miał kontroli nad meczem, Braga stwarzała kolejne okazje, cały czas niepewnie bronił Krzysztof Kotorowski, który rym razem po błędzie defensywy w 37 minucie skapitulował po raz drugi. Sporting prowadząc 2:0 nie cofnął się. Obie drużyny szły później na wymianę ciosów przez co kolejne bramki wisiały w powietrzu. Lech Poznań od stanu 0:2 rozgrywał wtedy naprawdę niezły mecz, jednak był nieskuteczny. W Bradze prawdziwe emocje rozpoczęły się dopiero pod koniec. Kolejorz nie miał już nic do stracenia i mocno przycisnął. Szczęścia próbowali wówczas m.in. Jacek Kiełb, Jakub Wilk czy Artjoms Rudnevs, który wyszedł jako lewy pomocnik, by dopiero potem wrócić do ataku. Wilk w końcówce meczu strzelając z daleka trafił w poprzeczkę, natomiast Rudnevs z paru metrów po dośrodkowaniu z prawej strony Kiełba nie trafił głową w światło bramki posyłając piłkę tuż obok lewego słupka. W tamtej sytuacji wszyscy widzieli już futbolówkę w bramce, jednak gol w ostatnich sekundach, który dałby Lechowi Poznań awans i przepustkę do gry w Liverpoolem niestety nie padł (o dziwo tej sytuacji nie ma w poniższym skrócie filmowym). Kolejorz ostatecznie przegrał 0:2, odpadł w 1/16 Ligi Europy 2010/2011, a Braga doszła aż do finału, w którym uległa w Dublinie ekipie FC Porto. Do dziś bardzo szkoda rewanżu ze Sportingiem, a także straconej szansy na grę z Liverpoolem w 1/8 rozgrywek. Rewanż w dalekiej Portugalii został także zapamiętany z fanaberii trenera Jose Bakero, który od początku desygnował Semira Stilicia na szpicy a na lewej flance miał biegać Artjoms Rudnevs.
1/16 Ligi Europy 2010/2011 (rewanż) – czwartek, 24.02.2011, godz. 21:05
Sporting Braga – Lech Poznań 2:0 (2:0)
Bramki: 8.Alan 37.Lima
Żółte kartki: Kaka, Alan – Gancarczyk
Czerwona kartka: Kikut (87 min. – za brutalny faul)
Sędzia: Markus Strombergsson (Szwecja)
Widzów: 12000 (1200 kibiców Lecha)
Skład Bragi: Artur – Garcia, Rodriguez, Kaka, Silvio – Alan (83.Elderson), Mossoro (69.Salino), Custodio, Viana, Barbosa (68.Paulo Cesar) – Lima.
Skład Lecha: Kotorowski – Wołąkiewicz (61.Kiełb), Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Injac (46.Wilk), Djurdjević – Kikut, Krivets, Rudnevs – Stilić (71.Ubiparip).
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
The post Lutowe dwumecze w Europie (II) first appeared on KKSLECH.com.

