Piłka nożna
Dodaj wiadomość
Wiadomości

Top 10 (15-21.01)

0 2

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.

Autor wpisu: tomasz1973 do newsa: Śmietnik Kibica

„Redakcja w podsumowaniu plebiscytu na użytkownika roku niejako wywołał mnie do tablicy, a konkretnie sytuację po przegranym mecz w finale PP z Arką.

Może ja nie będę dokładnie odtwarzał tamtej sytuacji, tym bardziej, że wówczas pisałem na takiej wkurwie i z takim rozgoryczeniem jak nigdy wcześniej i nigdy później…Pomimo różnych zdarzeń w życiu osobistym jak i kibicowskim i to zarówno tych wspaniałych jak i tragicznych nigdy nie przeżyłem takiego doświadczenia. Aby być na tym finale poruszyłem niebo i ziemię, po tych dwóch porażkach z legią byłem przekonany, że z ówczesną Arką nie da się nie wygrać, zresztą jak większość z nas, dlatego żeby pogodzić przyjemne z pożytecznym, zorganizowałem dla siebie i znajomych majowy weekend w Warszawie. Bilet miałem załatwiony przez jednego z tutejszych forumowiczów Pszczółkę, którego pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za tamtą akcję z biletami. Oczywiście mecz razem z córką, która miała wówczas dopiero 12 lat, więc na stadion udała się z wykonanym przez siebie plakatem –puchar jest nasz–. Moja partnerka i znajomi, z którymi pojechaliśmy, nie mieli biletów, ale oni byli „dla innych celów”, mieli ze mną świętować zdobycie pucharu, a że z kumplem świętuje się w oczywisty sposób, to trunki były przygotowane i niejedna flaszka schłodzona. 1 maja po przyjeździe i zakwaterowaniu zrobiliśmy odpowiedni podkład, było wesoło, ale zakończyliśmy w odpowiednim momencie, tak żeby następny dzień „był zdrowy”. Umówiliśmy się oraz nastawiliśmy na totalne zalanie się po meczu, w końcu triumf pewny…

No i przyszedł 2 maja, godz. 16.00, ten wielki transparent „Do trzech razy sztuka”, ten nasz napór na ich bramkę jeszcze bardziej poskutkował przekonaniem, że za minutę, dwie zakończymy to wszystko i będziemy odliczać minuty do wzniesienia pucharu w górę. Przecież tam była poprzeczka po strzale Bednarka, słupek po strzale Robaka, a Arka w I połowie z 10-15 min nie wyszła ze swojego pola karnego. O innych sytuacjach Majewskiego, Robaka czy Makuszewskiego nawet nie chce się pisać…I tak mijała minuta po minucie, skuteczność z dupy, a często samolubstwo doprowadzać zaczęło nas z jednej strony do szewskiej pasji, a z drugiej do zwątpienia, a gdy najniższy Siemaszko trafił głową na 0-1, przy biernej postawie Buricia (przypomnę, że super grający wówczas Putnocky siedział na ławie), a za chwilę po kontrze któryś z Arkowców podwyższył na 2-0 coś we mnie pękło, ja już bramki Trałki nie widziałem, nie byłem w stanie na to dalej patrzeć, po prostu nie mogłem i wyszedłem. Na dodatek to co się ze mną działo, to było na tyle dziwne, że stało mi się tak wszystko obojętne, że …zaniemówiłem. Ostanie słowo powiedziałem wówczas jeszcze na stadionie, zwracając się do córki –idziemy–. No i tak w milczeniu dotarliśmy na Starówkę, gdzie mieliśmy wynajętą kwaterę, nie przejmowałem się nawet tym, że przez Wawe przejechałem komunikacją w koszulce Lecha i w tej koszulce dotarłem do hotelu. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że mogłem mieć gębę obitą, a w zasadzie było mi to obojętne, zresztą wtedy to nawet kibice kurwiszcza, których mijaliśmy byli tak zdziwieni tym co się na Narodowym odwaliło, że chyba już nie mieli ochoty „kopać leżącego”. No i do sedna, jakoś z córką dotarłem, a tam…czekał kumpel, któremu język mocno tąpał na to, na co się w końcu umawialiśmy. Z tego umawiania wyszło tyle, że wypowiedziałem drugie zdanie –nie dam rady– zostawiłem ich i poszedłem do sypialni, przeżywać sam z sobą to co się odwaliło na moich oczach. Moja partnerka różnymi sposobami próbowała mnie wyciągnąć, prosiła, przyniosła drinka, przysyłała kumpla, trochę powyzywała (celowo) że nie wypada zapraszać kogoś i go tak zostawić, ale ja po prostu nie mogłem. Odezwałem się dopiero na drugi dzień, przeprosiłem – moja Pani mnie rozumiała, w końcu wiedziała jak ja przeżywam mecze Lecha, jak byłem nastawiony na ten sukces, jak mocno starałem się o to żeby być 2 maja z Lechem na Narodowym, bała się tylko o mnie, bo jak stwierdziła nigdy mnie takiego nie widziała. Znajomych wziąłem w ramach rekompensaty na obiad i jakoś doszedłem do siebie, ale musiałem faktycznie wyglądać fatalnie, bo nawet kumpel po fakcie stwierdził, że wyglądałem jak zbity, sponiewierany pies, a wie co mówi, bo na co dzień jest myśliwym, a w pracy odpowiada za bezdomne zwierzęta w gminie. Ja sam nie wiem co mi się stało. Tak jak napisałem na wstępie – różne rzeczy człowiek już widział, w różnych uczestniczył, były momenty wspaniałe w życiu prywatnym, były też porażki, tak samo było w szkole, na uczelni, w sprawach zawodowych, tak samo bywało z Lechem. Przecież uczestniczyłem w fetach za majstra, ale jeździłem na Lecha po spadku. Porażkę w PP na Narodowym przeżyłem już rok wcześniej, ale tamten mecz z legią był zupełnie inny, ten z Arką był teoretycznie nie do przegrania, sam sobie zmapowałem ten dzień, ten cały weekend, który był podporządkowany jednemu celowi –puchar jest nasz, ten puchar do Lecha należy, nie damy nikomu, nie damy nikomu–… Daliśmy. Z perspektywy dnia dzisiejszego ten dzień nadal cholernie boli, to jest dla mnie najbardziej traumatyczne przeżycie związane z Lechem. Wiem, sam sobie jestem winny, w końcu to „tylko” sport, a tu możliwe jest wszystko, ale ja tego do siebie nie dopuszczałem.”

Autor wpisu: Spokojna Woda do newsa: Wolni po trwającym sezonie

„W przypadku Lecha ważniejsze będzie utrzymanie obecnego składu, niż jego duże rozszerzenie. Priorytetem jest wykup Palmy, no chyba, że Luis zagra bardzo słabą wiosnę. Tu zgadzam się z twierdzeniem, że Lech jest w stanie takie pieniądze zapłacić, ale tylko za gwiazdę Ekstraklapy, nie za (tylko) dobrego skrzydłowego. Kwota wykupu za Ismaheela nie wydaje się wygórowana. Pytanie, czy nie znajdzie się ktoś inny, kto też zrobi 4g 5a w sezonie za mniej, niż 1,2 mln euro? O Oumie już zostało wszystko napisane. Szkoda, że sytuacja akurat tak się rozwija, bo to zawodnik z naprawdę wielkim potencjałem. Kto wie? Może jeszcze dołoży od siebie coś na wiosnę? Andrejew zapewne spędzi pół roku grzejąc ławkę rezerwowych. Na miejscu Rutka już bym dzwonił do Placha z propozycją kontraktu… Milić pewnie dostanie ofertę przedłużenia. Umówmy się, że w ostatnich latach (oprócz feralnego sezonu pod van den Bromem i Rumakiem) to najsolidniejszy obrońca w klubie. Osobiście jestem zwolennikiem utrzymania Gholizadeha w składzie, ale jak znam życie, to się okaże, że ,,za drogi” i pójdzie w świat. Murawski do odpalenia. Nawet nie wiadomo, czy w ogóle wróci na boisko… Casus Dagerståla, znowu… Na koniec dwójka trenerów. Napiszę tak: jeżeli Fred dowiezie Lecha do 1/8 LK, wygra PP lub MP, to będę zwolennikiem nowego kontraktu dla Duńczyka. Póki co sytuacja jest rozwojowa.”

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Wystaw oceny po sparingu z Ziliną

„Zupełnie dwie różne połowy. I o ile zawsze podejrzewam że ta pierwsza połowa czyli lepszy wybór trenera będzie ciekawsza i tyle dzisiaj było zupełnie inaczej. Obie jedenastki były dość mocno uśrednione. Przy czym w tej drugiej zdecydowały skrzydła. Ismaheel/Bengtsson nie mieli nawet podjazdu do dwójki Gholizadeh/Palama. Pierwsza połowa zupełnie do uśpienia. Nie działo się praktycznie nic poza ostatnimi pięcioma minutami. Same niecelne wrzutki. Próby podań na dobieg które lądowały daleko poza boiskiem. Oprócz jednej sytuacji aktywnego Rodrigueza można odnotować że połowa się po prostu odbyła. Widać było ciężkie nogi i raczej apatię do gry. Słabo wypadł Moutinho ale też mocno niecelny Pereira. Druga połowa zdecydowanie aktywniejsza. Piłkarzom chciało się biegać a i w kreatywności nie próżnowali. Piłka już tak nie latała bez sensu. Bardzo aktywny Gumny, Ali, Palma, młodzi Gmur i Dudek na duży plus. Z trzech stuprocentowych sytuacji wykorzystujemy tylko jedną. Pierwsza absurdalnie psuje Agnero, który dalej nie wygląda jak rasowy napastnik. Druga Gumny trafiający z najbliższej odległości w bramkarza. Na deser przepiękny strzał Palmy z pierwszej piłki zza pola karnego. Drugą połowę na prawdę przyjemnie się oglądało! Całkiem ciekawie wyglądał nowy bramkarz choć za dużo okazji do wykazania się nie miał. Przy straconej bramce transmisja nie do końca pokazała cały przebieg ale wydaje się że to Skrzypczak dał łatwo złapać się na wykroku przez napastnika a bramkarz bym na tyle wysunięty że nie miał dużo do powiedzenia. To tylko sparing i podsumowując było widać ciężkie nogi w pierwszej połowie. I naturalna wirtuozerię naszych skrzydłowych.”

Autor wpisu: Harnaś do newsa: Podsumowanie plebiscytu na użytkownika 2025

„Droga redakcjo, czuję się wywołany do tablicy.
Podejrzewam, że wzmianka o pływającym na statku kibicu odnosi się do mnie…
Moja praca ma charakter zmianowy i co 4 tygodnie podróżuję do/z pracy. Jestem Chiefem Officerem (Starszym Oficerem), czyli szefem działu pokładowego na swoim statku. Nade mną jest już tylko Kapitan.
Mój statek obsługuje platformy wiertnicze na Morzu Północnym. Portem bazowym jest Aberdeen w Szkocji.
W Aberdeen wg „rozkładu jazdy” jestem co tydzień.
Na statku mamy wi-fi, a łącze internetowe statek ma poprzez satelitę. Do zeszłego używaliśmy Inmastatu Sat-F, a od zeszłego roku jest Nexus WAVE, który jest odpowiedzią Inmarsatu na Star Link. Prędkości neta nie są oszałamiające, ale na oglądanie streamów wystarcza (choć gdy jest duży trafik, to czasem się wiesza i wtedy są bluzgi ). Mogę bez problemów łączyć się z rodziną itp. A będąc w porcie używam brytyjskiego SIM-a i wtedy to już jest net bez limitów. Większość czasu spędzam jednak poza zasięgiem GSM.
Załoga to 14 osób. Mamy miks narodowości. Jest 4 Polaków (ja z Wlkp oraz trójka z Trójmiasta i okolic – ale nie ma dymu, bo wszyscy za Areczką ), 2 Szkotów, 2 Chorwatów, 4 Łotyszy, Litwin (ale tak na prawdę, to ta piątka to Rosjanie) i Portugalczyk.
Kibicowsko, to nie wszyscy interesują się piłką, ale mam fanatyka Celtics, z którym polemizujemy ostatnio o Palmie, kibica Hajduka Split, którego syn trenował fútbol od małego, ale w wieku 19 lat się poddał, bo nikt nie widział w nim talentu oraz fana FC Porto, który od początku tego sezonu jest zachwycony Polakami, którzy dołączyli. Rosjanie z krajów bałtyckich wolą hokeja…
Zanim zacząłem pracę w sektorze oil/gas pracowałem na statkach handlowych (kontenerowcach) I zwiedziłem kawał świata. Nie udało mi się nigdy trafić do Australii/Oceanii.
Na statkach pracuję już 25 lat, ostatnich 15 na „offshore’ach”. Moje najdłuższe kontrakty były po prawie 6 miesięcy, ale to prehistoria. W zeszłym roku zdobyłem dyplom Kapitana, ale na razie czekam na statek, którego armator odważy się dać mi go w moje ręce
Dużo więcej czasu na siedzenie na KKSLECH.COM mam będąc w pracy, bo będąc w domu mam wiele innych rzeczy na głowie.
Pozdrawiam wszystkich i jak macie jeszcze jakieś pytania, to walcie na śmietniku.
NSNP. Jadymy po majstra.”

Autor wpisu: Kibic71 do newsa: Lechowy plebiscyt 2025: Kategoria 16, 17 i 18 (wyniki)

„Z perspektywy całego roku mi najbardziej brakuje pewności i spokoju w drużynie. Cały sezon 2025 roku to pokaźny bagaż nerwów i stresu w prawie każdym meczu. Nie można przyrównać Lecha do europejskich, markowych drużyn a szkoda. Właściwie tylko w kilku meczach byłem spokojny o wynik meczu. Wiem to sport a drużyny wyrównane ale numery, które odwalali zawodnicy odbierał im i drużynie pewność i stabilność. Jak można było przegrać/zremisować (remisy jak porażki) wygrany mecz z Rakowem, Pogonią czy Arką? Nie wspomnę o LK i meczu z Lincolnem czy Vallecano. Ile natomiast było meczów, że Lech o ostatnich minutach wygrywał? Nie przychodni mi nic do głowy. O właśnie taką pewność i spokój, stabilizację mi chodzi. To jednocześnie buduje drużynę, wyniki, frekwencję na trybunach, zarząd pewniej będzie inwestował w kadry a zawodnicy chętniej będą chcieli grać w takiej drużynie. Wiem, że to moje tylko życzenia ale tego właśnie wszystkim życzę w tym roku.”

Autor wpisu: Kibol69 do newsa: Śmietnik Kibica

„Piszecie o traumie związanej z PP z Arką w 2017r. U mnie było podobnie. Mecz oglądaliśmy u mnie ze Szwagrem i jeszcze jednym przyjacielem. Miało być na grubo połączone z ich nocowaniem u mnie. Żona jak zobaczyła ilość przygotowanych flaszek, to tylko stwierdziła, żebyśmy w środku nocy nie nadzierali ryja i dali jej spać. I wyszło tak, że nikt z nas nie miał ducha do siedzenia i picia na smutno i o 19 zostałem w chacie sam. I zostały ze mną tylko te pełne flaszki. Jednak z PP w naszym wykonaniu mam sporo dobrych wspomnień. Począwszy od meczu z Legią w Łodzi w 88r, który był moim pierwszym wyjazdem. Potem finał z Legią w 2004 i świętowanie na Łazienkowskiej. Chorzów w 2009. Potem Bydgoszcz 2011 i mój pierwszy przegrany finał wyjazdowy. No i ostatni finał na którym byłem, to porażka na Narodowym z Legią w 2015r. Potem już odpuściłem, ale na razie mam bilans 3-2 w finałach. A co do obecnych czasów, to MP 2025r było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo tak naprawdę nikt z nas na to nie liczył. Teraz trzeba powalczyć o MP 26r, bo może to być nasza ostatnia szansa na kilka dobrych lat. Legia w końcu się ogarnie, Jaga, jeżeli nie odejdzie Siemieniec, będzie w topie, Raków z bejmami Świerczewskiego też powinien być w topie, Widzew z kasą Dobrzyckiego w końcu też zacznie się liczyć, Duma „Zero Tituli” Pomorza też może trochę mieszać, no i my. Czy młody Rutek będzie w stanie z nimi ścigać się finansowo? Moim zdaniem nie, bo jest golasem. Czyli możemy zdobywać jakieś trofeum raz na 5-7 lat, do czego już zdążyliśmy się przyzwyczaić…”

Autor wpisu: jerry21 do newsa: Wielu piłkarzy daleko od gry

„Patrząc na te problemy zdrowotne to nie wygląda to zbyt dobrze. Liczyłem, że będzie to trochę szybciej zmierzało w dobrym kierunku. Tak można było sądzić po zapowiedziach, które płynęły w grudniu z klubu. Ale jak to zwykle bywa u nas to ma niewiele wspólnego z prawdą. Myślę jednak, że najważniejsze teraz żeby nikt więcej nie wypadł ze składu. Wtedy damy radę to poskładać w całość bez zbytniego uszczerbku. Długo odbywaliśmy się bez Murawskiego i Hakansa więc możemy jeszcze poczekać trochę. Szczerze to nie wierzę, że Muraś będzie pełnił jakąś ważną rolę w zespole, raczej latem go pożegnamy. Szkoda bo lubię i cenię tego zawodnika. Co do Hakansa to raczej nie był on dotąd pierwszoplanową postacią i też raczej nie będzie. Świetna szybkość lecz poza tym brak piłkarskich umiejętności na poziomie Lecha. Bardziej liczę na Walemarka, który te umiejętności posiada i może być gwiazdą ekstraklasy jeśli będzie dopisywać mu zdrowie. Liczę, że już w pierwszych spotkaniach rundy będzie wchodził na zmiany a potem może być jednym z liderów zespołu, grając naprzemiennie z Alim na 10 i skrzydle. Ma do tego potencjał i oby problemy zdrowotne za sobą. Martwi mnie Douglas. Świetna pierwsza runda w Kolejorzu, lecz rok ubiegły już gorzej. Kontuzje nie pozwalają wrócić mu do dawnej formy. Stać go na dobrą grę w pierwszej jedenastce, tylko potrzebuje regularności. Także Thordarsona wyhamowały urazy. Myślę, że i on ma potencjał na dużo lepszą grę i wierzę, że będzie jeszcze z niego pociecha. Myślę, że początek rundy trzeba będzie się obyć bez tych naszych rekonwalescentów. Jednak liczę, że w marcu będziemy już w pełnym składzie.
Oby przygotowania tym razem były udane i żeby nie było kolejnych problemów zdrowotnych w drużynie. Wtedy i wiosna może być nasza.”

Autor wpisu: melon771 do newsa: Półmetek zimowych przygotowań

„Półmetek przygotowań nastąpił wyjątkowo szybko. Martwią urazy, jednak głębię składu mamy. Należy jednak wzmocnić się na pozycji 6, bo w tej chwili mamy tylko dwóch zawodników do środka pola (Jagiełło i Kozubal). Z chęcią zobaczyłbym Mońke na tej pozycji. Nie jako docelowe miejsce, ale raczej jako sprawdzenie go w sparingu. W razie wojny, oczywiście. Co mnie cieszy to gra w pierwszym sparingu. Widać że nogi ciężkie, a jednak biegowo byliśmy zdecydowanie lepsi od Żyliny. W sumie naszym największym wzmocnieniem jest utrzymanie składu, z końca sezonu. Nikt nowy nie złapał urazu, po prostu ci co nie grali wciąż nie są gotowi. Mam nadzieję jednak, że nie będziemy musieli za nimi zbyt długo czekać. Pomimo małego tłoku na skrzydłach, to Walemark i Hakans to nie są słabi zawodnicy. Wydaje mi się że obecnie, na ich powrocie najwięcej straci Rodriguez. Pewnie Ali, Palma albo Walemark zajmie jego miejsce w środku. Jak na 10 to jest to zawodnik dość nie efektywny. Umie dojść do sytuacji, ale finalizacja to nie jest jego specjalność. Naprawdę to zawodnik (gdyby dojechała jego głowa), który byłby perfekcyjną 6, w stylu N’Golo Kante. Mnóstwo biega, waleczny, zdeterminowany i jak na 6 to bardzo ofensywny. Brakuję trochę mięśni i umiejętności zastawiania się z piłką, ale kurcze jego mecz z Cracovią, gdyby nie zakończył się jak się zakończył, był bardzo dobrym pokazem jego wartości na tej pozycji. Zyskaliśmy niesamowite tempo kontr po przejęciu piłki. Szkoda, że to już nie będzie próbowane, bo naprawdę z chłopaka można by zrobić zawodnika na top 5 lig Europy na tej pozycji.”

Autor wpisu: Bart do newsa: Wielu piłkarzy daleko od gry

„Frustruje oczywiście, że te przerwy nieustannie się przeciągają, ale… przecież Hakans, Murawski i Walemark wracają po poważnych i skomplikowanych kontuzjach.

Nie podoba mi się też, że przed inauguracją wiosny jesteśmy praktycznie bez defensywnego pomocnika. Skoro Murawski ma wrócić do treningów dopiero na przełomie lutego i marca, to znaczy, że może dopiero pod koniec marca będzie się nadawał do jakotakiego grania. Jagiełło i Kozubal to nie są piłkarze na szóstkę. Thordarson też wraca po poważnej kontuzji, zresztą on i tak na razie jest rozczarowaniem i nawet nie wiem na jaką pozycję jest profilowany. On jest bardziej 6, 8 czy 10? O Oumie to w ogóle szkoda strzępić ryja.

Nawet jak przyjdzie jakiś piłkarz na 6, to ruszymy z maratonem grania co 3 dni i nie będzie kiedy go wdrożyć. Jak oni sobie to wyobrażają? Będziemy rzeźbić z piłkarzami na nieswoich pozycjach, tracić punkty przez niefrasobliwego Oumę, czy będziemy grać jakimś juniorem niegotowym do gry na tym poziomie?

Niesprowadzenie nowego defensywnego pomocnika w obliczu przeciągającej się kontuzji Murawskiego i wiecznych problemów z Oumą może być ogromnym błędem Lecha. Ten błąd może nas kosztować przegranie wszystkiego o co gramy. Zaczynam mieć flashbacki z zimy 2018, gdzie bezsensowna sprzedaż Tetteha skończyła się na tym, że przez brak zmienników Gajos i Trałka w najważniejszych meczach musieli odpuszczać normalną walkę w środku pola żeby się nie wykartkować. Naprawdę, ten wyłom na 6 zaczyna być coraz bardziej niepokojący.”

Autor wpisu: yarek76 do newsa: Wielu piłkarzy daleko od gry

„Problem ze stoperami może odbić się czkawką…
Jesienią problemy zdrowotne mieli Milic i Douglas. Tyle dobrego, że bez urazów grali Skrzypczak i Mońka, ale liczenie na to, że uda się rozegrać całą rundę wiosenną z 3 stoperami to ryzykowna koncepcja.
Douglas rozegrał poprawną rundę jesienną 2024 roku i cały 2025 rok przeplatał występami takimi sobie i leczeniem urazów. Być może wróci do pełni zdrowia i dobrej dyspozycji, ale z 3 rund grania w Lechu tylko jedną miał taką, po której można go oceniać na plus. Milic jak jest zdrowy i gra to najczęściej jest pewnym zawodnikiem, ale jednak coraz częściej przydarzają mu się różne mniejsze urazy, które wykluczają go z gry. Bez zdrowia może być opcją nr 4 czy 5 więc na już potrzebny jest jeden stoper. Można liczyć na farta jak przez ostatnie mecze rundy jesiennej, ale lepiej dmuchać na zimne.

Jest coś niepokojącego w tym, że wielu piłkarzy ma urazy, które eliminują ich na wiele miesięcy z gry. Hakans nie jest jakimś wybitnym piłkarzem, a mimo wszystko nie jest gotowy do grania choć miał brać w pełni udział w przygotowaniach do rundy wiosennej. Dobrze, że Walemark trenuje ale z nim pewnie też trzeba się obchodzić jak z jajkiem, ma niestety ten piłkarz podatność na urazy…

Nie zaszkodziłoby, gdyby Lech „profilaktycznie” zadbał o wypożyczenie stopera i być może skrzydłowego, bo na transfery definitywne nie ma co za bardzo liczyć zimą. Oby transfer piłkarza na pozycję boiskową nr 6 doszedł do skutku, bo cały czas cisza w tym temacie…”

Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

The post Top 10 (15-21.01) first appeared on KKSLECH.com.

Comments

Комментарии для сайта Cackle
Загрузка...

More news:

Glasgow Rangers
Glasgow Rangers
Glasgow Rangers

Read on Sportsweek.org:

ŁKS Łódź
KKS Lech Poznań
KKS Lech Poznań

Inne sporty

Sponsored