Szczęście albo łzy. Pucharowy dar Papszuna, czy złamanie poznańskiej „klątwy”?
Tegoroczny finał musi być jeszcze lepszy niż te ostatnie, nie tylko ze względu na powrót na PGE Narodowy i liczną publiczność. Wiem, że często powtarza się slogan, że finału się nie rozgrywa ale go wygrywa, ale czy to musi oznaczać, że będziemy świadkami partii szachów, spotkania zamkniętego zwanego czasem meczem dla koneserów? Niekoniecznie - pisze komentator Polsatu Sport, Bożydar Iwanow.

