Rotacja wsteczna: Rachunek za Paryż
Ten finałowy mecz był jak przeciągnie liny z niezłą dramaturgią. Na bardziej cierpliwą i dokładną najpierw wyglądała Amerykanka i to ona zdawała się trzymać w szachu Rumunkę. Od połowy II seta panie zamieniły się jednak rolami, a agresja plus staranność Simony Halep odebrały Sloane Stephens szansę na drugi wielkoszlemowy tytuł - pisze w swoim felietonie Karol Stopa.

