Od „dwójki” do NBA League Pass
0
19
Kto w latach 90. interesował się amerykańską koszykówką (czyli tą najlepszą z najlepszych), ten pewnie ze łzą w oku wspomina słynne okrzyki Włodzimierza Szaranowicza: „Hej, hej tu NBA”. Móc podziwiać grę Clyde’a Drexlera, Granta Hilla, Michaela Jordana, Karla Malone’a czy Johna Stocktona – to było coś. Dynamiczne mecze, wielkie widowiska. Trzeba przyznać, że retransmisje spotkań NBA były dla dorastających w latach 90. dzieci i młodzieży powiewem lepszego sportowego świata.

