Nerwowo na San Siro. To nie tak miało wyglądać, Zieliński już był gotowy
Sporej dawki strachu najedli się w środowy wieczór kibice Interu Mediolan. Ich ulubieńcy długo męczyli się z walczącym o utrzymanie Lecce. Podczas pierwszej połowy co prawda pachniało rzutem karnym. Wykonywać jedenastkę prawdopodobnie miał Piotr Zieliński. Sędzia zmienił jednak podjętą pierwotnie decyzję. Gospodarze następnie długo bili głową w mur, aż wreszcie upragnione trafienie padło w decydującej fazie meczu.

