Okiem Samozwańczego Autorytetu: Ale się porobiło
0
15
W pomieszczeniu wisiała nerwowa atmosfera. Była tak gęsta, że dałoby się w niej zawiesić nie tylko siekierę, ale parę kowadeł. Pot kroplił się na czołach. Pod czołami - smętne oczy, poniżej oczu – markotne miny. Panowała wymowna cisza. W końcu ktoś wychrypiał: - Ale się porobiło!

