Okiem Samozwańczego Autorytetu: Listy do M.
0
8
W pomieszczeniu wisiała nerwowa atmosfera. Była tak gęsta, że dałoby się w niej zawiesić nie tylko siekierę, ale parę kowadeł. Kobieta miała tego dość. Wyszła na zewnątrz, zaczerpnąć łyk świeżego powietrza. Ledwo zrobiła kilka kroków, potknęła się o dużą, skórzaną torbę.

