Okiem Samozwańczego Autorytetu: A imię jego cztery i cztery. I cztery. I cztery.
0
10
W pomieszczeniu wisiała nerwowa atmosfera. Była tak gęsta, że dałoby się w niej zawiesić nie tylko siekierę, ale parę kowadeł. Mężczyzna nerwowo rozglądał się wokół. Jego kurtka z naszywkami sponsorów wydawała

