Artur Mikołajczewski: w Sarasocie chcę zdobyć medal
W czasie finałowych regat Pucharu Świata w Lucernie Artur Mikołajczewski wygrał rywalizację skiffistów wagi lekkiej w 6.54,59 i wyprzedził Szwajcara Michaela Schmida 6.56,36 oraz Węgra Petera Galambosa 6.56,44.
Trójka tych zawodników stanowiła w tym sezonie szpicę w tej konkurencji.
- Do najgroźniejszych rywali w czasie mistrzostw świata dojdzie jeszcze reprezentant Norwegii. W Sarasocie chcę zdobyć medal. Najlepiej oczywiście jakby był złotego koloru – nie ukrywa swoich aspiracji Artur Mikołajczewski.
Medalowe plany reprezentanta Polski są jak najbardziej uzasadnione. Wspomniany finał w Lucernie wygrał w pięknym stylu. Do połowy dystansu prowadził Węgier. Polak spokojnie płynął na trzecim miejscu. Po półmetku zaczął się przesuwać do przodu i na ostatnie 500 m wypłynął już na pozycji lidera. Wygrał ze wszystkimi liczącymi się w świecie rywalami. Dlaczego więc nie miałby tego dokonać w Sarasocie?
Również w połowie czerwca w Poznaniu odnotował zwycięstwo. Tym razem wyprzedził Galambosa i Słowaka Lukasa Babaca.
- Z wyników w pierwszej części sezonu byłbym bardzo zadowolony, gdyby nie słabszy występ w Racicach w mistrzostwach Europy. Myślałem o medalu, a skończyło się piątym miejscem. Zabrakło trochę szczęścia. Nie był to też mój dzień – mówi Artur Mikołajczewski. Przypomnijmy tylko, że w Racicach wygrał Schmid przed Galambosem.
Po mistrzostwach Europy Artur Mikołajczewski przygotowuje się poza zgrupowaniami kadry. – Trenuję na Żeraniu. Przepływam dziennie od 16 do 30 kilometrów. Zajęcia dzielę między wodę, a ergometr. Jestem w kontakcie z trenerem kadry Piotrem Bulińskim – kończy Artur Mikołajczewski.

