Lubię wracać tam, gdzie byłem już…
0
0
Pamiętam ten niedzielny poranek. Było ciepło, słonecznie, a w nogach czułem 36 kilometrów z poprzedniego dnia. Wysiłek, ale też element amuletu, magicznego myślenia i marzeń. Rano udałem się na sowite śniadanie, bo wiedziałem, że wkrótce spalę mnóstwo kalorii – już nie poprzez wysiłek fizyczny, ale emocjonalny. Jeszcze krótka wizyta na odstresowanie nad morzem, szum fal, […]

