Powrót wojny w MotoGP?
To nie był normalny wyścig o GP Argentyny. Ogromny szacunek należy się trójce, która stanęła na podium - Alexowi Rinsowi, Johannowi Zarco i Calowi Crutchlowowi oraz czwartemu na mecie. Ta czwórka wzniosła się na szczyty swoich umiejętności i pojechała genialnie. Bezpiecznie manewrując pomiędzy mokrymi plamami na torze, bezpieczeństwem, a ryzykiem. Wariactwem i spokojem. Opanowaniem, a szaleństwem. Niektórzy szaleństwa nie potrafili jednak opanować, tak w trakcie, jak i po wyścigu.

